Objazd po kraju i rekonstrukcja rządu – te dwa pomysły stały się w powszechnej opinii kołami ratunkowymi dla premiera Tuska i całej Platformy. W oczach analityków i komentatorów urosły do miana „cudownej broni” która może uratować premiera przed ostateczną polityczną klęską i przegraniem kolejnych wyborów.

Ale w obu tych przypadkach nie będzie szybkiego działania ze strony KPRM. Objazd po kraju odbędzie się „we właściwym czasie” – jak mówił dziś rano w RMF rzecznik rządu Paweł Graś. Dodał jednocześnie, że „praca nad budżetem UE jeszcze się nie zakończyła”. W Brukseli nastroje są dobre – w teorii. W poniedziałek komisarz Lewandowski stwierdził, że czerwcowe zakończenie prac nad budżetem (w PE) jest „definitywnie osiągalna” – ale to nie oznacza oczywiście, że porozumienie zostanie zawarte w tym terminie.

Tak samo opóźniona jest rekonstrukcja rządu. Ma ona zostać przeprowadzona „dokładnie w połowie kadencji”. To oznacza listopad. Dwa najważniejsze projekty ratunkowe premiera Tuska rozpoczną się w dalekiej (z punktu widzenia politycznego tempa wydarzeń, potencjalnych dalszych spadków sondażowych itd) przyszłości. Rząd  przez najbliższe kilka miesięcy będzie w takim razie działać na tych samych zasadach jak teraz – z ważnymi, ale mało spektakularnymi inicjatywami, takimi jak wczorajszy projekt wsparcia dla młodych ludzi zaprezentowany przez minister Bieńkowską i Kosiniaka-Kamysza. Premier Tusk będzie też gasił kolejne pożary, jak z Matkami I Kwartału czy sześciolatkami. Polityczny kontratak jest odsuwany w czasie.  Żadna z takich „zwykłych” inicjatyw rządowych nie zostanie uznana przez komentatorów za ratunek i odbicie dla premiera.

To ma dwie bezpośrednie konsekwencje. Po pierwsze, opozycja będzie mogła bez większych przeszkód realizować swoje plany na najbliższe miesiące. PiS planuje kongres programowo-wyborczy na Śląsku pod koniec czerwca, a lewica przygotowuje się do dużego kongresu 16 czerwca na Stadionie Narodowym. Platforma ma zmienić statut na konwencji, ale stanie się to dopiero we wrześniu.

Co gorsza dla PO, 1 lipca wchodzi w życie nowa ustawa śmieciowa. Biorąc pod uwagę to jak bardzo chaotycznie przebiegają prace nad jej wdrożeniem, ustawa śmieciowa niemal na pewno stanie się przyczyną kolejnego kryzysu. To może być fatalny początek sezonu urlopowego, zwłaszcza na poziomie samorządowym. 23 czerwca mają odbyć się też przyspieszone wybory w Elblągu, gdzie w kwietniu mieszkańcy odwołali prezydenta z Platformy i radę miasta.

O drugiej konsekwencji takiego zachowania KPRM pisała w tym tygodniu w „Polityce” Janina Paradowska. To zwiększanie się roli prezydenta Komorowskiego i jego coraz bardzie asertywne posunięcia, zarówno w sferze wewnętrznej jak i zagranicznej: „Od pewnego czasu można zresztą zauważyć, że w miarę jak rząd grzęźnie w dziwnej niemocy, większa część władzy przesuwa się w kierunku prezydenta i coraz więcej decyzji będzie od niego zależało. Może więc Bronisław Komorowski śmielej pójdzie tą drogą”.

Prezydent zapowiedział wczoraj w Polsat News dwie inicjatywy dotyczące demografii i konkurencyjności (strategię na przełamanie kryzysu demograficznego i raport Hausnera o konkurencyjności). Ich prezentacja ma odbyć się jeszcze przed wakacjami. Jak wczoraj zaznaczył Komorowski, będzie to oferta do rozpoczęcie dyskusji skierowana nie tylko do rządu, ale do  całej sfery politycznej.

To wszystko może prowadzić do dalszej erozji notowań rządu i Platformy. Tak właśnie będzie wyglądać krajobraz polityczny przez najbliższe miesiące – o ile strategia premiera Tuska nie ulegnie zmianie.

fot. http://www.lowbird.com