Odwołanie w referendum rządzącego od 2010 roku Elblągiem prezydenta miasta Grzegorza Nowaczyka z Platformy (oraz Rady Miasta) stało się jednym z elementów analiz pokazujących problemy tego ugrupowania. Elbląg wymienia się z Rybnikiem jako jeden z symptomów szerszego kryzysu partii. Ale odwołanie prezydenta to tylko pierwszy etap. Do 31 maja partie i lokalne komitety mogą zgłaszać kandydatów na prezydenta. Przyspieszone  wybory odbędą się 23 czerwca. Do walki o Elbląg szykują się  najważniejsze partie i lokalne grupy. Oto czwórka kluczowych graczy z 12 zarejestrowanych komitetów.

Wolny Elbląg

Grupa Referendalna i jej lider Lech Kraśniański odegrali kluczową w rolę w kampanii, która doprowadziła do odwołania 14 kwietnia prezydenta i wywołała zamieszanie na skalę krajową. Teraz Lech Kraśnieński – były działacz Samoobrony, który przed referendum należał do Ruchu Palikota ogłosił jako pierwszy chęć kandydowania w przyspieszonych wyborach.  Inicjatywa Wolny Elbląg i jej lider to najważniejsza grupa spoza głównych partii politycznych. Skuteczność organizacyjna kampanii na obu jej etapach (12 tysięcy podpisów pod wnioskiem, w głosowaniu 14 kwietnia wzięło udział 24 tysiące mieszkańców miasta, uprawnionych jest 98 tysięcy) oraz rozpoznawalność to najważniejsze atuty Kraśniańskiego.

SLD 

Lewica wygrywała w Elblągu od 1994 roku. Dlatego też sukces Nowaczyka z PO był pewnym zaskoczeniem w 2010 roku. Teraz SLD przygotowuje się intensywnie do przyspieszonych wyborów. Jak mówi 300polityka odpowiedzialny za sprawy samorządowe w Sojuszu sekretarz Krzysztof Gawkowski: To będzie dla nas bardzo ważna kampania. Zaangażowani będą politycy z pierwszych stron gazet.  SLD planuje wystawienie kandydata rozpoznawalnego w mieście. Będzie to albo radny Janusz Nowak, albo lider warmińsko-mazurskich struktur Sojuszu Władysław Mańkut. Decyzję SLD podejmie do końca przyszłego tygodnia. Już teraz działa sztab wyborczy, którego działalność będzie koordynowana z krajowymi strukturami partii.

PiS 

Lokalni działacze Prawa i Sprawiedliwości popierali kampanię referendalną. Teraz PiS w mieście intensywnie szuka kandydata. Może być nim Jerzy Wilk, przewodniczący partii w Elblągu i kandydat w wyborach 2010 roku. PiS liczy także na dobry wynik w radzie miejskiej. Sukces w Elblągu – drugi po Rybniku – miałby duże znaczenie w skali kraju, i stanowiłby dobrą zapowiedź przed wyborami w 2014 roku. Byłoby tak zwłaszcza gdyby partia skutecznie zaangażowała duże siły, identycznie jak w Rybniku. Lokalni działacze nie wykluczają takiego zaangażowania ze strony Warszawy. Swojego kandydata wystawi też Solidarna Polska.

Platforma

Po referendalnej klęsce Platforma nie zdecydowała jeszcze kto będzie jej kandydatem w wyborach 23 czerwca. Jak jednak mówi posłanka Elżbieta Gelert, która jest tymczasową szefową struktur w miescie. PO nie będzie chować głowy w piasek. Jedno jest pewne: nie ma możliwości aby o głosy mieszkańców miasta zabiegał odwołany w kwietniu prezydent. To jedno nazwisko jest wykluczone – mówi Gelert. Jak nieoficjalnie przyznawał jeden z lokalnych polityków w rozmowie z serwisem elblag.net, PO może w tej sytuacji wystawić „bezpartyjnego fachowca”. Co ciekawe, jak przyznawali nawet organizatorzy referendum, ich sukces był przede wszystkim efektem demobilizacji elektoratu PO, który w kwietniu nie poszedł głosować. „PO oddała referendum walkowerem” – napisał jeden z lokalnych serwisów. Teraz partia ma szansę na mobilizację i korzystny wynik w wyborach.

fot. Paweł Sutkowski, CC BY-SA 3.0 PL