Do końca prac Sejmu do parlamentarnych wakacji zostały jeszcze prawie trzy miesiące i aż 7 posiedzeń. Ale spojrzenie na stan gry w komisjach pokazuje, że opozycja nie ma dobrego zdania o agendzie legislacyjnej rządu. Posłowie opozycji przekonują, że bardzo trudno mówić o dużym wysiłku ze strony ministrów Donalda Tuska. Narzekają na opóźnienia i brak inicjatywy ze strony koalicji – przynajmniej w kluczowych komisjach. 

Jak przekonuje poseł Tomasz Latos z PiS , wiceprzewodniczący sejmowej komisji zdrowia, aktywność rządu w porównaniu z poprzednią kadencją jest wyjątkowo niska, a w gdy trzeba coś zrobić, strona rządowa posiłkuje się inicjatywami poselskimi  i senackimi. Rząd w tej chwili nie składa własnych propozycji. To co się dzieje to tylko konferencje prasowe. Zapowiadana decentralizacja NFZ nie ma swojego przełożenia w Sejmie – mówi w rozmowie z 300polityka. Decentralizacja NFZ została zapowiedziana przez ministra Arłukowicza 22 marca i miała być jednym z filarów legislacyjnej aktywności Ministerstwa.

W komisji skarbu proponujemy przede wszystkim własne tematy, jak koleje linowe – twierdzi Dawid Jackiewicz. Tu (częściowo wynika to ze specyfiki działań komisji  i zadań resortu) dominuje aktywność opozycji. Jednak gdy zachodzi taka potrzeba – jak w przypadku LOT – to projekty rządowe bardzo szybko przechodzą całą ścieżkę, włącznie z „rządową zamrażarką” czyli Komitetem Stałym Rady Ministrów. Projekt dotyczący prywatyzacji narodowego przewoźnika trafił pod obrady rządu 2 kwietnia, jeszcze za czasów ministra Budzanowskiego, a już na tym posiedzeniu zajmuje się nim Sejm.

Historia powtarza się w komisji gospodarki. Jej przewodniczący Wojciech Jasiński z PiS narzeka na opóźnienia ze strony rządowej. Jako przykład wskazuje projekt ustawy dotyczącej tzw. kogeneracji energii, który miał trafić do komisji w grudniu 2012, a parlamentarzyści zajęli się nim teraz. Dopiero wczoraj posłowie z komisji gospodarki i środowiska powołali specjalną podkomisję, która ma zająć się tym projektem. Kogeneracje to jednoczesne wytwarzanie energii elektrycznej i cieplnej, a rządowy projekt zakłada przedłużenie wsparcia dla wytwarzania energii w ten sposób do 2015 roku. Przepisy wspierające wygasły jednak z 2013 rokiem. Nietrudno uznać ten projekt za pilny.

Wiceprzewodnicząca komisji polityki społecznej Anna Bańkowska (SLD) zwraca jednak uwagę na trend, w którym projekty rządowe zastępowane są – by przyspieszyć nad nimi pracę – przez inicjatywę ustawodawczą Platformy. Jest jednak duża grupa spraw pilnych, które od wielu miesięcy czekają na rozwiązanie, którego rząd ani koalicja nie proponują – przyznajeWymienia między innymi naliczenie rent oraz kwestię zakładów emerytalnych wypłacających emerytury kapitałowe. Posłanka SLD zwraca także uwagę na paraliżujący wpływ na prace komisji, które ma brak stanowisk rządu w sprawach poselskich inicjatyw ustawodawczych, co efektywnie „zamraża” je w komisjach.

Poza pierwszą transzą deregulacji czy niektórymi projektami związanym z polityką prorodzinną, w tym zbliżającym się powoli do końca sezonie brakuje jednego, wyróżniającego się projektu, który mógłby zostać wskazany jako duże osiągniecie legislacyjne rządu. Rok temu była to bez wątpienia reforma „67”. Teraz takiego przedsięwzięcia brakuje, co też częściowo wpływa na pojawianie się kolejnych fal krytyki pod adresem rządu Tuska w mediach. W ostatnich miesiącach Sejm pojawiał się głównie albo za sprawą gadżetów (tablet Kaczyńskiego, pluskwa Jakiego), albo ze względu na spory w koalicji o sądy rejonowe na linii Gowin-PSL, albo dzięki sprawom światopoglądowym – jak związki partnerskie. Nie ma niczego, co wyraźnie napędzałoby agendę legislacyjną rządu, co ma swoje łatwe do przewidzenia konsekwencje polityczne.

fot. Krzysztof Białoskórski sejm.gov.pl