Dzisiejsza konferencja prasowa prezesa PiS miała dwa podstawowe cele: uderzenie w PSL oraz maksymalne wykorzystanie sytuacji Platformy wokół polityki spójności. Na tydzień przed szczytem UE i na dwa dni przed kongresem PSL Kaczyński ustawia się na najlepszej z jego punktu widzenia pozycji. W poprzedni piątek premier Tusk zmodyfikował przekaz Platformy, mówiąc o 300 mld z funduszy spójności i 100 mld na rolnictwo. Teraz PiS próbuje to wykorzystać. 

Pomysł na dziś był prosty. Prezes wspomniał o spotkaniu eurodeputowanych z Cameronem, który miał zapewnić że nie interesują go oszczędności kosztem Polski. W ten sposób PiS chce neutralizować argumenty Platformy, że hipotetyczna klęska szczytu albo niezadawalający rezultat negocjacji to wina PiS (i Camerona). Uprzedzając jutrzejszą wizytę prezydenta Francji prezes wspomniał o swoim liście do Hollande\\’a. To był fragment wymierzony w Platformę i jej kampanijną obietnicę 300 mld w nowej perspektywie budżetowej. „Teraz kolej na Tuska, aby przekonał do tego samego jego sojuszników z EPL” – mówił prezes. 

Ale kluczowy fragment dzisiejszej konferencji był wymierzony w koalicjanta Platform. Prezes, oraz eurodeputowani Poręba i Wojciechowski przemawiali na tle złożonym z kilkunastu zdjęć powiązanych z tematyką wsi. Kwotą graniczną, po której PSL „zdradzi” interesy rolników ma być 170 mld. Poseł Wojciechowski mówił nawet, że poniżej 140 mld będzie „gigantyczną katastrofą”. 

PiS chce utrwalić swoje poparcie na wsi – kluczowego, jak pokazały ostatnie wybory regionu dla tej partii. Jednocześnie chce ustawić PO i PiS w sytuacji, w której sukces szczytu jest praktycznie niemożliwy do osiągnięcia, tzn. jednocześnie na polach polityki spójności i WPR. Gdyby nie znajdowaliśmy się w erze po „Dniu Trotylu”, dzisiejsza konferencja mogłaby być elementem dużo skuteczniejszego budowania oczekiwań przed szczytem, niż to dzieje się teraz.  

fot. popler.tv