Dzisiejsze głosowanie w sprawie projektu Solidarnej Polski zaostrzającego ustawę antyaborcyjną uruchomiło wszystkie typowe dla tego momentu procesy. Chociaż projekt został tylko skierowany do dalszych prac, natychmiast opozycja zaczęła mówić o „czarnej twarzy Platformy”, „skręcie w prawo”. Po raz kolejny pojawiły się informacje o sile grupy konserwatywnej w partii. Leszek Miller porównał sytuację z zaostrzeniem do III Rzeszy. Wszystko to działo się przy podobnych głosowaniach w przeszłości. Ale tym razem głosowanie jest dla PO fatalne z punktu widzenia taktyki politycznej i sytuacji przed „drugim expose”. 

Wczoraj Donald Tusk po raz pierwszy od wielu miesięcy „wygrał” cykl informacyjny – dzięki konferencji prasowej na której zaprezentował osiągnięcia rządu po roku od wyborów. Konferencja była solidna, i chociaż nie rozwiązała strukturalnych problemów Platformy, to przecięła serię fatalnych dni PO w mediach, wywołanych piątkowym sondażem TNS.  Opozycja tym razem  nie przeszkadzała, i Tusk zdominował wtorkowy cykl informacyjny. 

Głosowanie we środę zresetowało sytuację. Teraz liczne głosy o „skręcie PO w prawo”, narzekania na Gowina i konserwatystów całkowicie  wyhamowało jakiekolwiek momentum, które Tusk mógł nabrać po wczorajszej konferencji. Natychmiast kluczowym tematem dziś stała się aborcja, eugenika i zestaw innych tematów, które nie mają absolutnie żadnego związku z piątkiem. Platforma straciła w ten sposób cenne 24 godziny, które mogła poświęcić na dalsze wzmacnianie impetu, budowanie oczekiwań przed piątkowym „drugim expose”. 

Został tylko czwartek na narzucenie tematu. Ponowne wywołanie efektu z wtorku będzie już jednak niemożliwe, i PO będzie przystępować do piątkowej dyskusji o „drugim expose” na dużo słabszej pozycji niż gdyby dzisiejsze głosowanie odbyło się w innym terminie. 

fot. sejm.gov.pl/Krzysztof Białoskórski