Newsweek:

— Okładka Newsweeka: Ojciec Premier- Donald Tusk jest zakładnikiem Kościoła Katolickiego i zdradza swoich wyborców.


— Newsweek dotarł do nagrania wyjazdowego klubu PO w Jachrance i to nagranie stanowi trzon tekstu Michała Krzymowskiego.


— „[Tusk] prosi swoich parlamentarzystów, by przygotowali się na najgorsze, bo 2013 ma być rokiem ostrego kryzysu gospodarczego. (…) [głos zabiera HGW:] My, konwerwatyści swoich poglądów nie zmienimy. Nie zmieniajmy się. Zostawmy to losowi. Gronkiewicz- Waltz zbiera rzęsiste brawa. W identycznym duchu wypowiada się minister finansów. (…) Na koniec posiedzenia mikrofon wraca do Donalda Tuska. (…) zaczyna zadawać pytania, coraz bardziej konkretne. Nie precyzuje ich adresata, ale wszyscy wiedzą, że mówi do konserwatystów – Czy umielibyśmy sformułować istotę tego, co nas łączy poza władzą, skoro nie łączy nas pogląd na in vitro, przemoc w rodzinie, związki partnerskie, finansowanie Kościoła, aborcję? Nie chce mi się już nawet wymieniać… (…) bardzo bym prosił, żeby nie szczycić się tym, że we wszystkich ważnych sprawach ma się odmienny pogląd. (…) To nie jest tak droga Haniu, że możemy oddać przyszłość tej partii losowi, jak to zaproponowałaś. Jeśli głosy PO zdecydują o restrykcyjnym prawie, które będzie odczytane jako prawo przeciw in vitro, to będzie najpoważniejszy cios w interes Platformy. Będzie to krok niemalże samobójczy.”


— Tusk do Gowina: „Sformułowałem kiedyś taką tezę: kogo Kaczyński chwali, ten szybko straci sens bycia w Platformie. I nie chce mi się innej definicji szukać”


— Krzymowski cytuje SMS jaki podczas spotkania z opozcją w Ministerstwie, w którym brali udział Arabski i Jasser miał dostać jeden z posłów PiS: „Jasser to dupek. Zrobi wszystko, żeby podstawić nam nogę. Dereguluje już dwa lata a g… zrobił”


— Jeden ze współpracowników premiera mówi Krzymowskiemu: „Proszę nie udawać, że pan nie wie. Przecież Gowinowi nie idzie o to, by pozostać w Platformie, ale o to, by kiedyś z niej wyjść i założyć własne ugrupowanie”


— Tusk klęka przed sutanną – mówi Tomaszowi Machale w wywiadzie aktor Jacek Poniedziałek: „Platforma to partia populistyczna, a w kwestiach światopoglądowych ultrakatolicka. Gowin to inkwizytor”. „Już za czasów PiS używałem słowa „iranizacja Polski”, bo to naprawdę szło w tym kierunku. Marzyłem, żeby się wyrwać z tego uścisku nacjonalizmu, ksenofobii i prawicowego zaścianka. Zaczynaliśmy się bać, że zaczną nam grzebać w życiu osobistymi wyciągać to na światło dzienne. Grzebali przecież z zapałem. Bywały polowania na czarownice”


— Poniedziałek o PO: „Mamy powolne, pełzające ugruntowywanie ultrakatolickiego, ultrakonserwatywnego modelu społeczeństwa. To się odbywa o wiele delikatniej niż wtedy, kiedy rządził PiS. To się odbywa w białych rękawiczkach”.


— Na pytanie: Czy Tusk ma poglądy? Poniedziałek odpowiada: „Wydaje mi się, że nie ma. On tylko o nich mowi. Na temat związków partnerskich nigdy nie słyszałem z jego ust niczego. On unika tego, jak ognia (…) Zgadzam się z PiS, że jeżeli chodzi o PR, to rząd robi bardzo dużo”



Uważam rze


— Temat numeru: „Trupy w szafach. Lewica rozpętuje wojnę na życiorysy. Czy wie, co czyni?”


„Gowin z grilla – tego lata to wymarzone przez wielu danie. Niestety dla nich kościsty polityk z Krakowa nie chce zmięknąć”– o Gowinie pisze Piotr Gursztyn: „Niszczenie Gowina zaczęło się niedawno, ale salon był nim zirytowany od dłuższego czasu. Już kilka razy wydawało się w ostatnim czasie, że Jarosław Gowin zostanie schrupany z kosteczkami przez swoich wrogów. Najpierw kierownictwo klubu PO zapowiedziało, że skieruje do prac Sejmu kilka liberalnych obyczajowo projektów ustaw, potem Donald Tusk stwierdził, że podpisze Konwencję Rady Europy, której sprzeciwia się Gowin. Wreszcie odbyło się posiedzenie Klubu Parlamentarnego PO, gdzie Gowin miał skwierczeć w żywym ogniu zmasowanej krytyki. Za każdym razem słychać było komentarze „Koniec Gowina”. Nic takiego się nie stało. Na dodatek okazało się, że konserwatyści z PO łamią dotychczasowe konwenanse i krytykują to, czego partyjny instynkt samozachowawczy nie pozwalał krytykować.”


— „Skala ataku jest najwyższą formą uznania, na jaką dziś może liczyć Jarosław Gowin. Gdyby był politycznym zerem, ludzie i media salonu nie poświęciliby mu tak wiele energii i emocji. Gowina może to irytować oraz przygnębiać, ale na razie wymierzona w niego kampania nie przyniosła mu realnych szkód. Wręcz przeciwnie – takiej reklamy nie byliby mu w stanie zapewnić nawet najwięksi przyjaciele.”- konkluduje swój tekst Gursztyn.


— „Wypominać to my, ale nie nam. Na lewicy zapanowała moda na grzebanie w „teczkach” rodzin prawicy”- pisze Piotr Semka: „Akurat w kwestii życiorysów polska lewica znajduje się na znacznie gorszej pozycji niż prawica”


— Semka pisze: „Kwestia życiorysów i rodzinnych koneksji obozu lewicy musiała w końcu wywołać reakcje na prawicy. Jeśli ktoś oburza się na pytania na prawicy o rodzinne koneksje przedstawicieli liberalnego salonu, to niech zwróci uwagę na to, z jaką nerwowością „Gazeta Wyborcza” badała przeszłość Romana Giertycha, gdy ten doszedł do wysokiego stanowiska państwowego. Im bardziej boimy się przeniesienia generacyjnego zachowań, które nas niepokoją, tym trudniej przyjąć nam, że może nie być związku między atmosferą ideową w domu a decyzjami kogoś, kto ma władzę.Tomasz Lis pod wpływem licznych krytyk tekstu na łamach „Newsweeka” o Rajmundzie Kaczyńskim odpowiada, że jest to jedynie tekst o kawałku polskich losów. Skoro tak, niech nie oburza się, gdy ktoś zacznie badać, jak kawałek polskich losów w postaci wychowania w latach stalinowskich może dziś wpływać na sprzeciw wobec dekomunizacji i lustracji. (…) Dlatego nie ma co ostatnich tekstów Moniki Olejnik i Cezarego Łazarewicza tłumaczyć jedynie jako chęci zastanawiania się nad skomplikowanymi polskimi losami. To raczej symptom innego procesu. Po prawicy to obecnie na lewicy lustracja rodzinna stała się strasznie modna.”


— Wildstein o tekście ubiegłotygodniowego Newsweeka na temat ojca braci Kaczyńskich: „Tekst w „Newsweeku” wart jest czytania wyłącznie jako eksponat z muzeum kampanii nienawiści, jaką przeciw PiS, a zwłaszcza Kaczyńskim, rozpętał salon III RP. Ma na celu rzucić cień na rodzinę swojego głównego wroga – jego ojciec wprawdzie walczył w powstaniu warszawskim, został nawet odznaczony Krzyżem Virtuti Militari, ale potem, popatrzcie, wcale nie był taki święty – ale przede wszystkim pokazać, jak paskudny jest Kaczyński, który nawet nie dba o pamięć o ojcu. Nieprzypadkowo artykuł ten sąsiaduje z innym – o wysypie pomników smoleńskich, które różni, świeccy i duchowni, PiS-owcy usiłują instalować, gdzie tylko mogą (o tym, że władze robią wszystko, aby nie upamiętnić ofiar tragedii, w tekście już nie ma). Zestawiając postawę wobec ojca i smoleńskich ofiar, czytelnik ma sobie wyrobić opinię o hipokryzji Kaczyńskiego.”


Wprost


— Temat okładkowy: Palikot się rozpada. Czy Grodzka i Biedroń opuszczą tonący okręt?


— „Ruch w zaułku”. Anna Gielewska pisze o sytuacji w partii Palikota. „Po dziewięciu miesiącach od wyborczego sukcesu Ruch Palikota ma poważne problemy ze swoją tożsamością. Zanim ugrupowanie na dobre się wykluło, już zmaga się z kryzysem. Pierwszomajowy kongres, który był lewicowym manifestem (także gospodarczym, z hasłem zero bezrobocia i państwem budującym fabryki), nie porwał młodego elektoratu RP. (…) Teraz twarzą partii Palikota ma być jej drugi biegun, czyli Łukasz Gibała, a RP ma z powrotem akcentować swój liberalizm. – Szykujemy po wakacjach ofensywę – przekonuje Gibała. Na początek wielki kongres dla małych przedsiębiorców w Krakowie. (…)


— Jak pisze Gielewska: „Planowany zwrot liberalny nie wszystkim się podoba. Wewnętrzne różnice zdań pokazało głosowanie w sprawie reformy emerytalnej. Lewicowe twarze Ruchu, w tym Anna Grodzka i Robert Biedroń, jej nie poparły. (…) O tym, że frustracja Grodzkiej i Biedronia narasta, przekonują też niektórzy politycy SLD.” Cytowany w tekście polityk z władz Sojuszu: „Oni są gotowi odejść z klubu. Ale na razie są bardzo ostrożni, to jeszcze nie jest dobry czas.”


— Gielewska pisze też o wewnętrznych sondażach RP:” (…) Posłowie RP poznali za to pierwsze wyniki badań z uruchomionego dwa tygodnie temu własnego call center. Sondażownia mieści się w biurze Dębskiego. (…) Teraz mają własne, z których wynika, że RP popiera powyżej 10 proc. A sam Palikot jest trzeci w rankingu zaufania – za Kwaśniewskim i Tuskiem (…)”


— We „Wprost” także wywiad z Piotrem Tymochowiczem. Fragmenty:


O pracy z Millerem i szansach SLD. „To będzie jego [Millera] wielki powrót i trudno, żebym nie miał swojego udziału w tym, że znów będzie premierem. (…) SLD przejmie władzę, to jest logiczne. Platforma po raz trzeci nie wygra, a Ruch Palikota nie stworzy na tyle silnych struktur. Ludzie nie pozwolą, żeby do władzy wróciło PiS”


O podziałach w RP: „On [Palikot] zawsze był liberałem. Ten podział to jest poważny problem. Działacze lewicowi, którzy przeszli do RP, mają duży wpływ na formację. Ale nie da się powtórzyć syndromu Platformy z podziałem na biegun Gowina i liberałów.”


— Piotr Śmiłowicz pisze w tekście „Znów chłód między Tuskiem i Schetyną”: „Wiele wskazuje na to, że mamy do czynienia z końcem rozejmu między Donaldem Tuskiem a Grzegorzem Schetyną. Powodem jest rozgrywka, którą Schetyna i jego ludzie przeprowadzili w sprawie in vitro. Wbrew woli Tuska przypuścili oni zdecydowaną ofensywę na rzecz liberalnego projektu ustawy Małgorzaty Kidawy-Błońskiej i przeciwko konserwatywnemu projektowi Jarosława Gowina. (…) Wszystko wskazuje więc na to, że polityczny teatrzyk, jakim początkowo była wewnątrzpartyjna debata w PO w sprawie in vitro, może skończyć się przesileniem w partii. Bo rozgrywkę wyraźnie wygrali politycy związani z konserwatywną frakcją Jarosława Gowina.”


— Prof. Marcin Król pisze w komentarzu: „Polityczna bezradność”: „Nie, nie mam zamiaru atakować Platformy Obywatelskiej ani żadnego innego ugrupowania politycznego w Polsce za to, co zrobiło. Ciekawi mnie raczej, czego nie zrobiło lub nie planuje, dlaczego jest tak, że podobnie jak wielu obywateli, mam poczucie, że polityka w Polsce jakby uległa wyczerpaniu, usiadła jak zmęczony człowiek w fotelu i patrzy na sufit, dyszy, rozgląda się, ale wstać się nie chce.(…) A znowu opozycja ma się tak, jakby jej już nie energii pozbawiono, lecz w ogóle zdolności mówienia czegoś innego niż to, co powiedziała sto razy.”