— Jedynki: Mniej pracy, a rząd zwleka (RZ) Gabryś przeżył piekło przed śmiercią (Fakt), Czy karta kredytowa to przeżytek Halo! Płaci się! (GW) Tusk kłamał w prokuraturze (GPC), Nierynkowy WIBOR (Nasz Dziennik), Państwo trzyma łupki w garści. Wiercenie do spółki z rządem (DGP), Tusk kłamał w prokuraturze (GPC)

— “Euro, najazd turystów, stadiony, drogi w budowie i mimo że konsumowaliśmy na potęgę, to był najgorszy czerwiec od sześciu lat. Bez pracy jest 2 mln Polaków, wskaźnik bezrobocia wynosi 12,4 proc. W stosunku do maja spadł zaledwie o 0,2 pkt proc. To bardzo mało jak na początek sezonu mówi prof. Elżbieta Kryńska z Uniwersytetu Łódzkiego. W analogicznym okresie ubiegłego roku bezrobocie zmalało 0,5 pkt proc.”- pisze na jedynce Rzepa: “W przedsiębiorców biją też podwyżki rozmaitych opłat, składek i podatków, zwłaszcza lutowe podniesienie o 2 pkt proc. składki rentowej. Rocznie kosztuje ich to ponad 8 mld zł. Rząd nie tylko podnosi podatki dochodowe, co osłabia popyt, ale zamroził też pieniądze na aktywizację bezrobotnych. To wyhamowało wzrost płac. Rz rozpoczyna cykl artykułów pod hasłem Co z tą pracą.”

— “Nowy problem gabinetu Donalda Tuska nazywa się praca. Tak źle, jak jest obecnie, nie było od sześciu lat. Bezrobocie w czerwcu mimo sterydów w postaci Euro 2012, projektów infrastrukturalnych, najazdu turystów, unijnych dotacji i prac sezonowych pozostaje na poziomie 12,4 proc. Wciąż 2 mln Polaków nie może znaleźć zatrudnienia.”- pisze w komentarzu Rzepy Bartosz Marczuk

— “Bezrobociem i drożyzną w premiera Tuska”- pisze Piotr Gursztyn w Rz: “Badania socjologiczne zamawiane przez partie pokazują, że elektoraty każdej z nich chcą dzisiaj tego samego: ratunku przed bezrobociem i rosnącymi kosztami utrzymania. O tych samych konkluzjach mówią politycy PiS, RP i SLD. Także PSL, które choć w koalicji, to jednak zauważyło, że opłaca mu się umiarkowany dystans do działań premiera i ministrów z PO. (…) PiS, opierając się na badaniach, z których wynika, że ludzie boją się o dostęp do służby zdrowia, będzie jeszcze głośniej promować swoje hasło likwidacji NFZ i zastąpienia go finansowaniem służby zdrowia bezpośrednio z budżetu państwa. Ma też pakiet propozycji dotyczących walki z bezrobociem, np. wprowadzenia ulg podatkowych dla przedsiębiorców zatrudniających młodych ludzi.(…) Opozycja odpali swoje pomysły jesienią. Wyprzedziło ją PSL, które wciąż zgłasza nowe projekty ustaw. Ludowcy z zachwytem przyjęli jeden z ostatnich sondaży (SMGKRC), gdzie mieli 9 proc. poparcia. Odczytali to jako premię za obronę małych sądów i dobrze oceniony pakiet deregulacyjny Waldemara Pawlaka. (…) Jak mówią współpracownicy premiera, jest on przywiązany do myśli, że reforma zawsze musi oznaczać wyrzeczenia. W tym kontekście jak złośliwa riposta brzmią słowa Pawlaka, że reformowanie nie oznacza odbieranie.”

— “Kaczyński, Gowin i in vitro” – o sytuacji wokół in vitro piszą w GW Wojciech Szacki i Renata Grochal “Prezes PiS chyłkiem wycofuje się z pomysłu karania więzieniem za in vitro i proponuje okrągły stół w sprawie sztucznego zapłodnienia. Ale tylko dla katolików. Wspiera Jarosława Gowina z PO czy się go boi?” Jak piszą: “Jakie są polityczne cele PiS? Ekstremalny projekt – z karą więzienia – służył m.in. uderzeniu w Solidarną Polskę Zbigniewa Ziobry, miał uniemożliwić obejście PiS z prawej strony. Ale rychło okazało się to zbyt radykalne. – Zmiana stanowiska to owoc wewnętrznej dyskusji, wielu w partii było przeciw karaniu za in vitro – tłumaczy polityk z kierownictwa PiS”

— Jak mówi cytowany polityk PiS: “Chcemy pomóc Gowinowi. Dostał ostatnio po głowie od Tuska, więc wyciągamy do niego rękę. On i jego frakcja to nasz naturalny koalicjant w przyszłym rządzie”.

— „Jednak były polityk PiS uważa, że partia Kaczyńskiego coraz bardziej boi się Gowina, który zbiera świetne recenzje wśród prawicowych publicystów. Prezes PiS obawia się, że jeśli będzie zbyt radykalny, straci zwolenników na rzecz ministra sprawiedliwości. (…)” Cytowany Jacek Żalek z PO mówi: “Rozmawiać z PiS pewnie trzeba. Natomiast kluczowa będzie decyzja PO. Dyskusja w klubie przed nami i mam nadzieję, że w Sejmie zgłosimy projekt Jarosława Gowina”

— “Donald Tusk nie klęka ani przed księdzem, ani prawicą. Ale gdy swe żądania zaczyna stawiać postępowy salon, robi się miękki jak wosk”- pisze w Rzepie Piotr Semka: “Po siedmiu latach sprawowania przez PO władzy w Polsce zaczyna powoli tworzyć się model demokracji bezalternatywnej, w którym im dłużej partia rządzi, tym mniej jest szans, by nastąpiła jakaś zmiana. To model, jaki istniał w Meksyku, gdzie przez długie dekady rządziła  – mimo formalnej demokracji  – Parta Instytucjonalno-Rewolucyjna (PRI). Aparat władzy Tuska też jest na razie tak sprawny, że pozwala mu myśleć o sprawowaniu władzy przez ponad dekadę.”

— Dalej Semka: “Tusk powtórzył manewr francuskich socjalistów z lat 80., którzy pomogli wyrosnąć Frontowi Narodowemu Jean-Marie Le Pena, aby osłabić gaullistowską prawicę. Socjaliści mogli do woli tworzyć koalicję z komunistami, a na szczeblu lokalnym nawet z trockistami, ale gdy gaulliści myśleli choćby o lokalnym sojuszu z Frontem Narodowym, intelektualiści zaczynali bić na alarm, że „nadchodzi faszyzm!”.”

— Konkluzja Semki: “Każdy kolejny krok Tuska można przecież wytłumaczyć tym, że gdyby PiS wróciło do władzy, to byłoby jeszcze gorzej. Jakże łatwo demokracja daje się zamienić w dekorację. A końca tego procesu jak dotąd nie widać.”

— “Jak cudnie dokopać Wojewódzkiemu i Figurskiemu” – pisze w GW Katarzyna Kolenda-Zaleska. “Ten zmasowany atak na Wojewódzkiego i Figurskiego zaskoczył tym bardziej, że widać było skwapliwość i radość, z jaką to czyniono. Jaka dzika satysfakcja! W końcu można im dokopać, nie są bezkarni, sami się podłożyli. O, jak cudnie. A jak zacierano ręce, gdy stacja pozbawiła ich programu. Zaskoczyła skala tego zjawiska – od prawicowych portali przez lewicujący „Przekrój” po młodzieżowe portale. Jakby tylko czekano na okazję, aby dokopać temu znienawidzonemu Wojewódzkiemu, irytującemu nonszalancją. To była nagonka w imię szczytnych haseł podszyta zupełnie nieszczytnymi uczuciami zawiści. Lud domagał się kary, bo nic tak ludu nie cieszy jak upadek idola. (…) Trudno szukać elegancji i wzajemnego szacunku w debacie publicznej. Coraz częściej wolno więcej, więc nawet nie dziwi, że Wojewódzki i Figurski poszli po bandzie. Klimat sprzyja skrajnościom. Nie wolno zaszczuwać ludzi tylko dlatego, że na minutę wybili nas z klimatu uładzonej poprawności. Wolę to niż gładkie, a nic nieznaczące słowa, które odchodzą w zapomnienie minutę po ich wygłoszeniu. “

— “Konwencja zwalcza przemoc, a biskupi konwencję” – pisze w GW Katarzyna  Wiśniewska. “Biskupi znaleźli nowe niebezpieczeństwo – konwencję Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet. Prezydium Episkopatu „z niepokojem przyjęło” zapowiedź premiera, że rząd podpisze ją najpóźniej za trzy tygodnie. W „Polityce” Donald Tusk stwierdził też, że „tysiąc razy ważniejsza jest walka z przemocą w rodzinie” niż przesadzone obawy prawicowych polityków „także w jego partii”. To prztyczek dla ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina, któremu nie podoba się zawarta w konwencji definicja płci – gender, czyli związana z rolami społecznymi przypisywanymi kobietom i mężczyznom, a nie z biologią.  (…) Gowina wsparli hierarchowie. Ich zdaniem „promowanie niestereotypowych ról płci”, do czego zachęca konwencja, to promocja „homoseksualizmu i transseksualizmu”.

— “Artur Dębski z Ruchu Palikota ma dostęp do tajemnic państwowych, mimo że może stracić immunitet”- informuje Rzeczpospolita: “Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego przyznała posłowi Ruchu Palikota poświadczenie bezpieczeństwa, zwane certyfikatem, dzięki czemu ma on wgląd w informacje ściśle tajne i kontroluje służby specjalne. Artur Dębski zasiada w Sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych. Tymczasem, jak ustaliła Rz, polityk jest oskarżony o przestępstwo gospodarcze. (…) Jak ustaliła Rz, w lutym ubiegłego roku funkcjonariusze policji z podwarszawskiego Pruszkowa wkroczyli do firmy Portfex z Raszyna, której Dębski był wówczas razem z Norbertem W. współwłaścicielem. Funkcjonariusze zabezpieczyli znajdujący się w niej towar: torebki, portfele i etui do telefonów z logo renomowanych firm Louis Vuitton oraz Burberry. (…)

— “Środowisko Radia Maryja chce 15 września wyprowadzić na ulice Warszawy nawet 100 tys. ludzi”- pisze Jarosław Stróżyk w Rz.

— “Warszawa europejską stolicą korków. Awans!”- pisze DGP: “W godzinach szczytu do celu jedziemy o 89 proc. dłużej, niż powinniśmy. Żadne z 31 europejskich miast przebadanych przez firmę TomTom, specjalizującą się w systemach nawigacyjnych, nie prezentuje się pod tym względem gorzej. Paryżanie, londyńczycy, rzymianie, berlińczycy – wszyscy mogą zazdrościć nam cierpliwości. Średni czas podróży w godzinach porannego szczytu jest w stolicy Polski o 89 proc. dłuższy niż w warunkach, gdy ruch jest całkiem płynny (np. w nocy). Innymi słowy, zamiast pół godziny, do pracy dojeżdżamy prawie 57 minut. Na szczęście powrót do domu trwa nieco krócej. „Tylko” 56 minut (+ 86 proc.). Trudno podawać te dane w wątpliwość – TomTom opracował wyliczenia na podstawie pięciu bilionów pomiarów pochodzących z urządzeń GPS.”

— “Ludowcy są bliscy zdobycia 100 tys. podpisów pod projektem powstrzymującym reorganizację sądów rejonowych, jednej ze sztandarowych reform ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina” – dowiedział się DGP. “Rzecznik partii Krzysztof Kosiński oficjalnie liczb nie podaje, przyznaje jednak, że tempo zbierania podpisów zaskoczyło samych przedstawicieli PSL. – Planujemy zebrać pół miliona podpisów. Pod koniec lipca ustawa znajdzie się w Sejmie – zapewnia Kosiński. Oprócz tego w najbliższą niedzielę o godz. 12 przed każdym z sądów objętych reorganizacją pojawią się grupy samorządowców, przedstawicieli PSL i różnego rodzaju stowarzyszeń przeciwnych reformie ministra Gowina. Będą oni zbierać kolejne głosy poparcia.”- informuje Dziennik.

— O podatku katastralnym w GPC: “Wszystkie instytucje rządowe zaprzeczają, by zamierzały wprowadzić przymusową opłatę od wartości nieruchomości. Jednak w rzeczywistości prace nad nowym podatkiem trwają. (…) Czytając projekt Ministerstwa Rozwoju Regionalnego, wprowadzenie zmian w podatkach od nieruchomości wydaje się przesądzone. (…) rząd w sprawie nowe- go podatku zostawi otwartą furtkę samorządom. Większość gmin jest zadłużona. Przymusowa opłata od wartości nieruchomości byłaby dla nich łatwym sposobem pozyskania środków na spłatę zadłużenia.”

— “Skoro Ministerstwo Sprawiedliwości nie potrafi własnymi siłami przygotować deregulacji, to może jest niepotrzebne?”- pisze w Dzienniku prof. Jerzy Stępień: “Wszystko wskazuje na to, że minister sprawiedliwości, chcąc dać przekonujący przykład deregulacji na własnym gruncie, postanowił zacząć… od własnego ministerstwa. To nie może się nie podobać z pozycji deregulacyjnych. Skoro bowiem okazało się, że własnymi siłami tegoż ministerstwa nie da się przeprowadzić tak sztandarowej akcji legislacyjnej, jaką jest deregulacja trzystu kilkudziesięciu zawodów, w tym zawodów prawniczych, i że trzeba w tym celu zatrudniać specjalnych doradców z zewnątrz, opłacanych nadto w specjalnym trybie – to oznacza, że właściwie ministerstwo jako takie nie jest potrzebne.”

— Dalej Stępień: “Gdyby przed Ministerstwem Sprawiedliwości postawiono nagle zadanie dokończenia budowy autostrad i dróg ekspresowych, konieczność zatrudnienia specjalistów z zewnątrz byłaby ze wszech miar zrozumiała. Ostatecznie specjaliści od legislacji nie muszą równie dobrze znać się na budowie dróg. Ale jeśli już okazało się, że specjaliści od pisania ustaw i rozporządzeń nie są w stanie napisać ustawy, która uchylałaby bądź modyfikowała inne, to jest oczywiste, że nie nadają się do niczego. No, bo jeśli urzędnicy od legislacji i generalnie specjaliści od prawa nie nadają się do legislacji, to jest jasne, że tym bardziej nie nadają się do czegokolwiek innego. “

— “Na grzyby nie pójdziesz” Jak pisze “Fakt”: “Chodzisz do lasu na grzyby i jagody? Spacerujesz leśnymi ścieżkami wdychając świeże powietrze? Może to już ostatnie takie chwile! Rząd szykuje się do sprzedaży lasów państwowych! A przecież, jeśli knieje będą prywatne, właściciel ogrodzi teren i będzie ludzi szczuł ochroniarzami. A za zbieranie grzybów karze sobie słono płacić!

— “Nierynkowy WIBOR” – pisze “Nasz Dziennik” na jedynce. “Koszt pozyskania pieniądza na rynku międzybankowym – WIBOR – nie ma nic wspólnego z wyceną rynkową, bo po upadku Lehman Brothers rynek międzybankowy praktycznie przestał funkcjonować. O tym wskaźniku finansowym rozstrzyga dziś z sufitu 16 ludzi z 16 największych banków w Polsce. (…) Niestety, wszystko wskazuje na to, że wskaźnik WIBOR stał się czystym wymysłem pozbawionym realnych fundamentów. Środowisku bankowców znany jest casus, jak to jeden z banków chciał po ustalonej stawce WIBOR pożyczyć w innym banku pieniądze. – Nie możemy pożyczyć, bo nie mamy limitu – padła odpowiedź. – Jeśli banki kwotują, ale nie przyznają sobie nawzajem limitów na realizację tych kwotowań, to tak, jakby kantor wystawił cenę 2 zł za dolara, a kiedy klient chce kupić – słyszy, że nie ma dla niego limitu sprzedaży – tłumaczy dr Cezary Mech, finansista, były wiceminister finansów. Czy może być lepszy dowód na fikcyjność WIBOR?”

— “Polacy jadę na wakacje. Ministrze Nowak! Wyjazd na urlop to gehenna!” – pisze “Fakt”. “Emocje po Euro jednak opadły i wyszła proza życia. Katastrofalna. Żeby pojechać z Warszawy na Hel, zaledwie 450 kilometrów, wciąż trzeba spędzić za kierownicą około 8 godzin”.

— “Tusk kłamał w prokuraturze” – pisze na jedynce GPC. “Premier polskiego rządu powiedział śledczym m.in., że o wizycie prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Katyniu dowiedział się z mediów. Tymczasem z porównania zeznań Donalda Tuska oraz jego najbliższych współpracowników, do których dotarła „Codzienna”, jednoznacznie wynika, że premier zeznał nieprawdę. Zeznając w prokuraturze prowadzącej śledztwo w sprawie odpowiedzialności za katastrofę smoleńską, premier powiedział, że o wizycie prezydenta w Katyniu dowiedział się z mediów, po tym jak 3 lutego 2010 r. Putin zaprosił Tuska do wspólnego uczczenia ofiar Zbrodni Katyńskiej. Szef KPRM Tomasz Arabski twierdził, że jeszcze 4 lutego „nie miał wiedzy o tym, jaką decyzję co do udziału w uroczystościach katyńskich podjął prezydent RP”. Przeczą temu zeznania pracowników jego kancelarii, Kancelarii Prezydenta oraz urzędników kilku ministerstw, które zgromadziła prokuratura prowadząca cywilny wątek nieprawidłowości ws. organizacji wizyty prezydenta i premiera w Katyniu w 2010 r.”

— 10 lipca:

1941 – Doszło do pogromu w Jedwabnem, podczas którego spalono żywcem żydowskich mieszkańców miasta i okolic.

1991 – Borys Jelcyn rozpoczął urzędowanie jako pierwszy prezydent Rosji.

1992 – Hanna Suchocka została pierwszą kobietą-premierem RP.

1997- Powódź tysiąclecia: Odra zalała lewobrzeżną część Opola.

1997- Prezydent USA Bill Clinton rozpoczął dwudniową wizytę w Polsce.

2006 – Jarosław Kaczyński został premierem.

2011 – Ukazało się ostatnie wydanie brytyjskiego tabloidu News of the World. Gazeta przestała istnieć po 168 latach, wskutek wybuchłej w 2006 roku afery podsłuchowej.

— Urodziny: Zdzisław Krasnodębski (polski pilot, założyciel i pierwszy dowódca Dywizjonu 303, zm. 1980), Lucjan Karasiewicz (b. poseł PiS i PJN)

==============================================