Jedynki: Jak nas kiwają Lato i jego drużyna- sześć powodów dla których PZPN nie trzeźwieje, a polską piłkę męczy kac (GW), Polskie ofiary Facebooka 🙁 (RZ)Prostytutka zabiła synka?! Znów koszmarna śmierć dziecka (Fakt), Wichury i burze – państwo nieprzygotowane (GPC)

 

Na jedynce Gazety komentarz Elżbiety Cichockiej: „Im więcej niejasności w regulacji rynku leków, tym większe pole do popisu dla rekinów biznesu. Dlatego wszelkie przepływy pieniędzy pomiędzy przemysłem farmaceutycznym a ekspertami medycznymi powinny być jawne.” – pisze Elżbieta Cichocka na jedynce Gazety.

 

„Kupowanie lekarza” – to tytuł rozmowy Elżbiety Cichockiej z dr Pauliną Polak z UJ: „Branża farmanceutyczna dysponuje nieprawdopodobną ilością pieniędzy, a jej korupcyjne działania toczą się zgodnie z prawem, trudno jest cokolwiek komukolwiek udowodnić”.

 

„Nie dam spokoju Arłukowiczowi. Wątpię, by minister zdrowia nie wie co trzeba zmienić w służbie zdrowia. Nie wiedzą jego polityczni koledzy, a premiera zdaję się to nawet nie obchodzić.” – pisze Tomasz Kontek w Fakcie.

 

Lobbyści zaatakowali w Senacie- piszą Rafał Zasuń i Andrzej Kublik w Gazecie: „Lobbing banków w Senacie: niech budżet uratuje budowlankę (…).  Banki desperacko próbują nakłonić rząd, aby to nie one wykładały pieniądze na ratowanie upadłych firm budowlanych, ale skarb państwa. Ich lobbyści zaatakowali w Senacie.”

 

Tak Pawlak pracuje nad pomocą dla firm budowalnych- fragment tekstu Zasunia i Kublika: „od kilku dni o pomocy dla budowlanki wiele mówi Waldemar Pawlak, który próbuje stworzyć wrażenie, że rząd zajmuje się tą sprawą. W środę stwierdził, że na polecenie Rady Ministrów pracuje nad nią resort finansów. Ale rzeczniczka resortu Małgorzata Brzoza zaprzeczyła. "Gazecie" powiedziała, że do ministra finansów nie wpłynęło też żadne pismo w tej kwestii od ministra gospodarki. Niczego na papierze nie dostał też resort skarbu”.

 

„Pomysł Jarosława Gowina na przygotowanie ustawy deregulacyjnej w taki, a nie inny sposób jest pochodną problemów polskiego państwa” twierdzi Piotr Zaremba w Rzepie: „Urzędniczy aparat traktuje ten projekt jako zamach na własne prerogatywy i albo czuje się za słaby wobec rozmaitych grup interesów, albo jest wręcz od nich uzależniony. Zamówienie tego projektu na mieście to próba obejścia jego ewentualnego oporu. Podobnie widział to Kazimierz Marcinkiewicz, który zanim padł ofiarą celebryckiej choroby, był całkiem uważnym, a na pewno doświadczonym obserwatorem państwowej machiny. Rozmawiając z kolei w roku 2007 z tą samą spółką autorską Karnowski Zaremba, były premier, został zapytany o szansę reformy deregulacyjnej. I dowodził, że aparat ministerialny po prostu tego nie zrobi. Co więcej, Marcinkiewicz jako receptę wskazał posłużenie się renomowaną kancelarią adwokacką. Nic dodać, nic ująć. (…)”

 

Konkluzja Zaremby: „I dlatego, gdyby to ode mnie zależało, rozliczałbym Gowina tylko z jednego: czy przygotował dobry projekt, obojętnie, jakimi metodami. Bo jeśli taki projekt zrobi, przetrząsanie kieszeni mecenasa Barszcza nie ma wielkiego sensu. Zyskamy na tym wszyscy i wszyscy zaoszczędzimy.”

 

„Superreformy, inicjatywy ożywiające rynek pracy, rewolucyjne pomysły naprawy szkolnictwa i cyfryzacji Polski. Wizje, które pozwalają lewicowym publicystom krytykować ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina.”– pisze naczelny Rzepy Tomasz Wróblewski i rzuca kilkoma przykładami, m.in.: „Minister Arłukowicz – czego się nie dotknie, to wybucha: ustawa refundacyjna, skrócenie kolejek do specjalistów. Minister Boni w drugim wcieleniu – ustawa o ochronie własności intelektualnych ACTA, poległa pod naporem wyrostków (…).”

 

„Minister Gowin faktycznie średnio pasuje do tej ekipy. Zgłosił już kilkanaście projektów ustaw, najwięcej ze wszystkich szefów resortów. Już samo to zasługuje na wewnątrzgabinetową kocówę.”- pisze dalej Wróblewski: „Co najbardziej jednak nie podoba się lewicowym moralizatorom, to wizja autentycznej, zdroworozsądkowej siły, która może pojawić się na prawicy. Zastąpienie, coraz łatwiejszego do ośmieszania Jarosława Kaczyńskiego, racjonalnym,  trudnym do uznania za oszołoma – Gowinem. Wizja kogoś, kto pustym hasłom rynkowym Tuska, niespodziewanie nada znaczenie i wykaże programową nicość lewicowych elit.”

 

Gursztyn o Gowinie w komentarzu Rzepy: „Jeśli zaś chodzi o Gowina, to pada właśnie ofiarą ironii dziejów. Ponoć on tak przynajmniej się upiera nazwał pewne działanie Tuska przystrzyganiem bonzai. Czyli takim osłabianiem polityka z własnej partii, aby wyglądał tak samo, ale był znacznie mniejszy. Zabawiał się on w wymyślanie erudycyjnych porównań, gdy drzewkiem bonzai był Grzegorz Schetyna.Teraz przyszła kolej na niego. Być może to kara za wiarę w to, że w Platformie da się zrealizować hasło innego przewodniczącego: Niech rozkwitnie 100 kwiatów!”

 

Zdemontować niszczarkę- pisze Ewa Siedlecka w GW– 28% projektów ustaw opiniowanych przez komisję ustawodawczą nawet nie ujrzało światła dziennego w poprzedniej kadencji Sejmu. „Rządząca większość ma dość głosów, by odrzucić w pierwszym czytaniu to, co jej nie pasuje. Ale z otwartą przyłbicą, w imiennym głosowaniu, po debacie. Niszczarka zaś to proces nietransparentny, oparty na uznaniu marszałka.”

 

„SolPol”- tak pisze Gursztyn o Solidarnej Polsce. Witamy w świecie politycznego żargonu.

 

„Przez minione dwa lata Bronisław Komorowski zapracował na porównanie z prezydenturą polityka, którego dokonania na stanowisku głowy państwa skrzętnie są prze- milczane przez dzisiejszych propagandystów PO. Chodzi rzecz jasna o Lecha Wałęsę.”- pisze Piotr Gociek w Gazecie Polskiej Codziennie: „Wałęsa znany jest w całym świecie jako symbol polskiej rewolucji, laureat pokojowej Nagrody Nobla – Komorowski to anonimowy wąsacz z kraju, który stara się nie odgrywać na międzynarodowej arenie żadnej roli. Gdy Wałęsa mówił rzeczy kontrowersyjne, świat był zachwycony jego oryginalnością – gdy Komorowski opowiada w USA o bigosowaniu, zapada pełna zażenowania cisza.”

 

„Globalni potentaci duszą rodzime portale. W walce z nimi poległo kultowe kiedyś Grono.net i tracą pozycję Nk.pl i Blip.pl”- na jedynce pisze Rzepa: „Google, Facebook i YouTube podbiły polski rynek. Rodzime portale nie wytrzymują konkurencji i znikają. Nie stać ich na tak duże inwestycje i przegrywają z przemożną w Internecie modą na globalne marki. Tydzień temu zakończyło działalność Grono.net najstarszy w Polsce portal społecznościowy. Padło ofiarą ofensywy Facebooka, który krok po kroku odbiera też użytkowników rodzimemu potentatowi Nk.pl. Czy odbierze? Część ekspertów twierdzi, że to tylko kwestia czasu. Przecież mało kto już zagląda do rodzimej wyszukiwarki NetSprint, którą zdławił wszechmocny Google. (…)Dziś w Polsce najwięcej użytkowników mają globalni potentaci Google, Facebook i YouTube. Wiosną do walki o nasz rynek włączył się kolejny światowy gracz największy biznesowy serwis społecznościowy LinkedIn. Czy wyprze krajowego lidera, GoldenLine? Ten ostatni liczy, że utrzyma swą pozycję podobnie jak Allegro, które wygrało z globalnym eBayem.”

 

"Judasze, won z naszej Jasnej Góry". „Szwedzi już dawno odeszli, Polska jest wolnym krajem, ale paulini z jasnogórskich wałów ciągle wypatrują wroga i jego kolubryn”- o politycznym zaangażowaniu zakonników z Jasnej Góry pisze w GW Dorota Steinhagen.

 

„Polska fantastyka należy do prawicy. Bo widać tęsknotę za dawną, silną i dumną Rzecząpospolitą”- pisze Wojciech Wybranowski w Rzepie.

 

Tabloidowo: To pewnie przez ten upał premier pomylił samochody- pisze Fakt i publikuje zdjęcia, jak premier próbuje otwierać nie swoją Toyotę w Sopocie.

 

Tabloidowo: Kwaśniewski szykuje posiadłość dla dziedzica- pisze Fakt obok najnowszych zdjęć nowego domu eksprezydenta na Mazurach.

 

Urodziny: Zyta Gilowska (dziś), generał Stanisław Koziej, Mirosław Drzewiecki, (niedziela)

 

8 lipca (niedziela)

2010 – Prezydent-elekt Bronisław Komorowski zrezygnował z mandatu poselskiego i z funkcji marszałka Sejmu, a tym samym przestał wykonywać obowiązki prezydenta RP, które kilka godzin wypełniał marszałek Senatu Bogdan Borusewicz, a wieczorem, z mocy Konstytucji, obowiązki głowy państwa przejął nowo wybrany marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna.