Po cichu, pod koniec stycznia, powstał w Sejmie parlamentarny zespół ds spraw gazu łupkowego. Jego twórcy- 7 posłów PO i po jednym z PSL i PiS mówią, że chcą politycznie chronić projekt wydobycia tego gazu, o którym się mówi, że może Polskę zamienić w Eldorado. Tymczasem dziś, Leszek Miller spotyka się z głównym przeciwnikiem wydobycia gazu łupkowego- europosłem SDP Jo Leinenem.

 

“Leszek Miller spotyka się z niemieckim eurodeputowanym Jo Leinenem. Mówią o szansach i zagrożeniach związanych z wydobyciem gazu łupkowego.”- napisał dziś na twitterze Marek Siwiec. Znając stosunek niemieckiego europosła socjaldemokratów do gazu łupkowego, to raczej o zagrożeniach, niż o szansach. Ten wpływowy polityk jest szefem ważnej komisji środowiska w Parlamencie Europejskim. W wywiadzie dla polskiego Forbesa Leinen mówi: “Przestrzegałbym Polskę przed zamianą uzależnienia od węgla na zależność od gazu łupkowego”. Od dłuższego czasu Leinen promuje tezę, że wydobycie gazu z łupków prowadzi do zanieczyszczenia: “poprosiłem komisję europejską o studium wydobycia gazu na środowisko”- mówi w Forbesie.

 

Jakie stanowisko w sprawie gazu łupkowego ma SLD? 21 września 2011, w przedwyborczej debacie w TVP Tadeusz Iwiński, prominentny polityk lewicy prezentował raczej ekologiczne wątpliwości co do gazu łupkowego. "Są to wątpliwości  podsycane przez rosyjskie lobby gazowe." – pisał wtedy prawicowy portal wpolityce.pl. W wywiadzie dla portalu wybrzeze24.pl w styczniu tego roku Leszek Miller mówił: "Chciałbym głośno powiedzieć, że SLD widzi nie tylko przyszły gaz łupkowy, ale przede wszystkim ludzi, którzy tu żyją, środowisko, w którym pracują – i Sojusz będzie rzecznikiem porozumienia, a nie dyktatu koncernów". Także na forum internetowym partii trwa dyskusja na ten temat. "Jako priorytet trzeba postawić przede wszystkim kwestie związane ochroną środowiska i zasobami wody pitnej której w Polsce nie jest dużo. Lewica dla pieniędzy nie powinna niszczyć środowiska naturalnego tym niech zajmie się prawica…" – pisał jeden z działaczy SLD.

 

Jeden z twórców parlamentarnego zespołu ds gazu łupkowego, Marcin Święcicki z PO mówi serwisowi 300polityka, że także ochronie politycznej przed przeciwnikami gazu łupkowego ma służyć powołanie nowego zespołu. -Choć w Polsce wszystkie większe partie są za, to mogą pojawić się inicjatywy blokujące na szczeblu europejskim. Chcemy to obserwować i przeciwdziałać- mówi. Parlamentarny zespół ma też monitorować proces przyznawania koncesji na poszukiwania i wydobycie gazu. – Chcemy też przyglądać się inicjatywom opodatkowania wydobycia gazu łupkowego- dodaje poseł Święcicki.

 

-Mimo, że KE nie zamyka drzwi przed gazem łupkowym w Europie, to nie popadałbym w przesadny optymizm. Nasi przeciwnicy będą żądać takiego zaostrzenia przepisów, by eksploatacja nie była opłacalna. Do tego nie możemy dopuścić – mówił niedawno portalowi wnp.pl Bogdan Marcinkiewicz, europoseł PO.

 

W skład powołanego pod koniec stycznia parlamentarnego zespołu weszło na razie 9 posłów: siedmioro z PO (Marek Biernacki, Antoni Mężydło, Jacek Tomczak, Magdalena Gąsior- Marek, Stanisław Lamczyk, Andrzej Kania i Marcin Święcicki), i po jednym z PiS (Grzegorz Tobiszowski) i PSL (Józef Racki). Jak mówi serwisowi 300polityka Mariusz Orion Jędrysek (SP) – Nic o tym zespole nie słyszałem, ale liczę na zaproszenie jako osoba która zainicjowała poszukiwania i udzieliła pierwszych licencji na gaz łupkowy. Poza Biernackim i Mężydło, skład trudno uznać za politycznie znaczący. Na trudną batalię z przeciwnikami gazu łupkowego to mogą być zbyt skromne siły.
 

źródło ilustracji: http://bi.gazeta.pl/im/3/9623/m9623463.jpg