Relacja Donalda Tuska z elektoratem kobiecym wyrasta na jeden z kluczowych problemów wiszących nad Platformą. Rząd forsuje przedłużenie wieku emerytalnego kobiet. A tym najliczeniejszy elektorat Platformy wydaje się nie być zachwycony. Dodatkowo, sztab polityczny rządu zdecydował się na komunikację z politycznymi i biznesowymi celebrytkami, a nie bardziej wiarygodną formułę dialogu z kobietami. 

 

Według exit poll OBOPu z ostatnich wyborów parlamentarnych aż 42% kobiet poparło Platformę (przy ogólnym wyniku partii- 39%). 30,7% kobiet zagłosowało na Prawo i Sprawiedliwość. To wyraźna instrukcja: kobiety są kluczową dla PO grupą.

 

Relacja Platformy z kobietami to bardzo trudny, ambiwalentny związek, czego wyrazem są m.in. takie sprawy jak głosowanie wielu posłów PO w lipcu 2011 za pracami nad projektem ustawy całkowicie zakazującej przerywania ciąży – mówi serwisowi 300polityka Anna Dryjańska z Fundacji Feminoteka. I dodaje: „A bez działań prorównościowych zrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn tylko pogłębi gorszą sytuację kobiet na rynku pracy” – dodaje Dryjańska.

 

To kwestia obywatelskiego projektu ustawy antyaborcyjnej – którą latem tamtego roku, w gorącej atmosferze przed wyborami parlamentarnymi – jest jedną z kluczowych osi konfliktu. Również działalność i słowa poprzedniej pełnomocniczki ds. równego traktowania kobiet i mężczyzn, Elżbiety Radziszewskiej nie została Platformie zapomniana. 

 

„Radziszewska prowadziła przede wszystkim działania pozorne. Platforma nie zrealizowała kluczowych dla kobiet obietnic w ciagu swojej kadencji, m.in. refundacji in vitro” – mówi Agnieszka Grzybek, przewodnicząca partii Zieloni 2004.

 

Donald Tusk zdaje sobie sprawę z kluczowej roli, jakiej poparcie kobiet może mieć w nadchodzącej batalii o wiek emerytalny. Tabloidom udało się wygrać walkę o stan opinii w tej sprawie. Przeświadczenie jest takie, że bezwzględny Tusk chce zapędzić kobiety do dłuższej pracy. W sprawie ewentualnych korzyści z przedłużanego wieku emerytalnego nie przebił się ani jeden komunikat rządu. 

 

Dziś Tusk rozmawia z Parlamentarną Grupą Kobiet. W piątek widział się z Kongresem Kobiet, czyli pod względem społecznego statusu “kobiecą arystokracją”. To ważny głos. Jest tam wiele liderek opinii, które występują w mediach, ale czy mogą być wiarygodnym głosem dla łódzkich włokniarek, czy wiejskich nauczycielek? Czy głos Henryki Bochniarz będzie coś dla nich znaczył? Czy któraś z bohaterek spotkania naprawdę liczy na emeryturę z ZUS?

 

W czasie kampanii Tusk, pokazał się jako ludowy premier, rozmawiający z obywatelemi bez pośredników, także z kołem gospodyń wiejskich w Rzecinie pod Piłą. Dziś komunikuje się z salonem, w którym stoją meble art deco i wiszą obrazy Łempickiej. 

 

Teraz premier zabiega o poparcie kobiet dla reformy emerytalnej. Ale bez poważnych zmian – inwestycji w nowe miejsca pracy, nacisku na polepszenie współczynnika aktywności zawodowej kobiet, inwestycji w żłobki i przedszkola, uszczelnienie całego systemu ubezpieczeń, tak aby od wszystkich rodzajów umów były odprowadzane składki na ubezpieczenie społeczne oraz wyrównania zarobków kobiet i mężczyzn – poparcie kobiet dla tej reformy będzie niemożliwe do uzyskania  – mówi Grzybek.

 

Współczynnik aktywności zawodowej kobiet w 2010 roku wynosił 49%, a mężczyzn – 65% (raport Sedlak&Sedlak). Polityka rodzinna i edukacyjna były jedną z największych porażek Platformy w czasie kampanii wyborczej – sprawy takie jak dopłaty do przedszkoli, sześciolatki w szkołach to zręcznie na końcu zarządzone, ale jednak poważne wpadki PO w powakacyjnej części kampanii 2011. 

 

Teraz, pod presją spadających sondaży i kryzysu z ACTA Donald Tusk musi zaproponować  pakiet rozwiązań skierowanych dla kobiet. I wiarygodnie o nim opowiedzieć. W innym przypadku, najważniejszy elektorat Platformy odwróci się od niej na trwałe. 

 

 

zdjęcie ze spotkania premiera z kołem gospodyń wiejskich w Rzecinie, źródło autobustuska.pl