Zamieszanie z ustawą refundacyjną i protesty przeciwko ACTA dają jej duże pole do manewru. Wewnętrzna opozycja – jak zwykł nazywać ją premier –  ma się w Platformie coraz lepiej.

 

Jej liderem ochrzcił Tusk Grzegorza Schetynę. Na razie związani z nim posłowie lekko kąsają otoczenie  premiera i czekają na lepsze czasy. Pytanie czy te przyjdą skoro droga od “wewnętrznej opozycji” do “strategicznej rezerwy” nie jest w Platformie zbyt długa. Oto 8 wypowiedzi, które mogły i mogą pomóc w wejściu na tę drogę.

 

„Jestem optymistą” – Łukasz Gibała w dzisiejszym poranku TOK FM stwierdził przy okazji dyskusji o sytuacji w PO. „Jestem optymistą. Kiedy usłyszałem, jak Paweł Graś – usta samego premiera – podkreślił, że poważnie podchodzi do tego ostrzeżenia, to zakładam, że szef rządu wyciągnie właściwe wnioski. I po raz kolejny pokaże, że jest wybitnym politykiem i uda nam się z tego kryzysu wyjść” powiedział lider nowego parlamentarnego Zespołu ds. Wolnego Rynku. Ten zespół ma być  – jak też powiedział Gibała w tej audycji „powrotem do korzeni PO”.

 

„Tłumaczenie” –  Julia Pitera w sobotnim (11 lutego) programie „Przesłuchanie” na antenie RMF FM nie szczędziła gorzkich słów kolegom i koleżankom z PO. Na pytanie kto zawiódł w komunikacji w sprawie reform odpowiedziała. „Ja myślę, że wszyscy. I posłowie unikają odpowiedzi na te pytania, kiedy są pytani przez dziennikarzy i nie bardzo rozumieją, i troszkę rząd zawiódł, że jednak nie tłumaczy, na czym to powinno polegać.”

 

„Zużycie”. Lena Kolarska-Bobińska w „Kontrwywiadzie RMF” (3 lutego) ostro skrytykowała sposób w jaki PO prowadzi komunikację ze społeczeństwem.  Odnosząc się do reform emerytalnej powiedziała:To jest tak, że cały proces konsultacji, jaki będzie teraz przebiegał przed reformą emerytalną, musi być dużym procesem społecznym. To nie jest tylko kwestia samego premiera.” Oraz o „zużyciu” potencjału i popularności samego premiera: „Nie można powiedzieć, że się już zużyła, bo jesteśmy dopiero na początku tych czterech lat. Na pewno może się zużyć, ale dlatego nie trzeba wszystkiego opierać na popularności jednej osoby”.

 

 

“Zabrakło refleksu” – mówi 20 stycznia 2011 roku Grzegorz Schetyna o reakcji rządu na raport MAK.  Ówczesny marszałek sejmu  dodaje, że na “takie sytuacje” trzeba być gotowym. Te “takie sytuacje” oznaczały niespodziewaną prezentację raportu przez Tatianę Anodinę.  W tym dniu Donald Tusk wypoczywał we Włoszech, a w świat poszedł komunikat o pijanym polskim generale, który zmusił do lądowania pilotów.

 

W niemal identycznym tonie Grzegorz Schetyna wypowiadał się o ACTA. „Premier ma urzędników, którzy powinni w zeszłym tygodniu przekazać ludziom informacje na ten temat. (…) Widziałem we wtorek konferencje ministrów Boniego i Zdrojewskiego, trzeba to było zrobić wcześniej”” – powiedział były marszałek sejmu 25 stycznia 2012 r. na antenie TVN24. 

 

“W tej sprawie po prostu daliśmy ciała” – mówił John Godson w wywiadzie dla Onetu Posłowi PO przepraszał za brak konsultacji w sprawie ACTA. Ta wypowiedź nie była może szokiem, bo podobne sygnały z PO płynęły już od dawna ale pokazała, że nawet szeregowi posłowie, gdy coś ich boli, nie będą już milczeć i zaklinać rzeczywistości.

 

 

“Oczekuję, że PKP będzie lepiej dbać o mnie jako pasażera” –powiedział we wrześniu 2011 roku  “Super Expresowi” Krzysztof Kwiatkowski. Ówczesny minister sprawiedliwości był nie tylko zmęczony przeciągającymi się podróżami na trasie Łódź – Warszawa ale i łódzko- partyjną rywalizacją Z Cezarym Grabarczykiem. Tę wypowiedź zwolennicy tego drugiego wykorzystali zresztą szybko, by podważyć lojalność Kwiatkowskiego.

 

“Donald Tusk upokarza przyjaciół brakuje mu empatii” – mówi 24 września  w wywiadzie dla Polski The Times Andrzej Halicki. Cała rozmowa była zaskakująco odważna, bo ówczesny szef komisji spraw zagranicznych jednym tchem mówił o tym, co mu się w Platformie nie podoba i co mu się w Grzegorzu Schetynie podoba. W samej partii dużą popularnością cieszyły się te fragmenty wywiadu w których Halicki mówił o tym, że “Tuska otaczają lizusy”.

 

“Autorką ustawy jest była minister zdrowia, więc to ona powinna się tłumaczyć” – stwierdziła w TVN Małgorzata Kidawa- Błońska.  Teoretycznie  te słowa nie wydają się być zbyt kontrowersyjne. Praktycznie obrona Bartosza Arłukowicza oznaczała atak na Ewę Kopacz jedną z najbardziej zaufanych osób premiera.  

 

fot. Marcin Marucha CC BY 3.0