Od samego rana trwa intensywna gra w rozgrywanie oczekiwań przed dzisiejszym szczytem UE na którym zdecydują się losy paktu fiskalnego.  Stawka jest bardzo wysoka. 

 

Rano na Twitterze zarówno Konrad Niklewicz jak i Radek Sikorski linkowali do zapowiedzi wywiadu szefa MSZ w Gościu Niedzielnym. Kluczowe zdanie tej zapowiedzi : Sikorski mówi o pakcie fiskalnym :” Jeśli zaś ostateczna wersja umowy nie będzie spełniała naszych oczekiwań, to jej nie podpiszemy.”

 

Na konferencji prasowej w Brukseli (razem z nowym przewodniczącym PE Martinem Shulzem) o 10.00 PDT  stwierdził, że pakt fiskalny nie może zagrozić „wspólnotowemu charakterowi podejmowania przyszłych decyzji”.  

 

Tak właśnie wygląda kryterium zdaniem rządu. Opozycja oczywiście spinuje oczekiwania w drugą stronę.

 

Gra toczy się bowiem o bardzo wysoką stawkę. O możliwość restartu polityki PDT w chwili, gdy protesty w sprawie ACTA zaczynają tracić na intensywności. Z drugiej strony, temat paktu fiskalnego to jedna z rzeczy, które wymienialiśmy w tekście „10 kryzysów Platformy”.

 

Z drugiej – jak zauważa Agaton Koziński w „Polska The Times” natura takich spotkań sprawia, że możliwość wynegocjowania kompromisu  jest bardzo duża. Kompromis pozwoliłby Tuskowi na częściowy restart. Ale fiasko szczytu dałoby opozycji możliwość przygwożdżenia rządu na dwóch frontach – unijnym i wewnętrznym.

 

Kryzys z ACTA jest sam w sobie trudny do opanowania. Gdyby doszedł do tego drugi, związany ze złym zarządzeniem oczekiwaniami co do efektów szczytu, mogłoby to doprowadzić do utrwalenia poglądu, że Platforma przestaje sobie radzić.

 

Taka jest właśnie stawka szczytu.