Dwa dni przed atakiem hakerów premier wydał ministrowi Boniemu polecenie przygotowania warunków do politycznego zwrotu ws ACTA i ogłoszenia odmowy podpisania umowy przez Polskę. 

 

Jak rozwijala się ACTA od środka? Jak dowiaduje się serwis 300polityka, rząd Donalda Tuska był bliski opóźnienia podpisania przez Polskę tej umowy międzynarodowej. Dopiero w momencie, gdy rozpoczął się atak hakerów na strony rządowe, na szczycie KPRM podjęto polityczną decyzję o podpisaniu ACTA. 

 

Jak mówi dobrze poinformowany parlamentarzysta PO, utrzymujący regularne kontakty z Ujazdowskimi, w czwartek 19 stycznia plan wycofania się z ACTA był poważnie rozważany przez premiera. Minister Michał Boni miał już otrzymać od niego polecenie, by przygotować plan wycofania się, albo przynajmniej opóźnienia podpisania. W szczycie ataków hakerów plan został porzucony. 

 

 

W ciągu następnych kilku dni rozwijała się blokada niemal wszystkich stron rządowych i strony Sejmu. W kręgach rządowych powstało przekonanie, że wycofanie się byłoby oznaką słabości – ulegania szantażowi grupy „Anonymous Polska” i zachęceniu do używania tego oręża w przysłości – mówi serwisowi 300polityka pragnący zachować anonimowość parlamentarzysta. 

 

 

Według naszego rozmówcy, w Platformie bierze się pod uwagę, że atak na strony rządowe mógł faktycznie służyć postawieniu rządu w sytuacji bez wyjścia. W kręgach rządowych rozważa się, że ACTA służy głównie interesom Hollywood i wielkich wytwórni, dlatego bardzo prawdopodobne jest, że do ratyfikacji umowy nie dojdzie. 

 

 

Dzisiejszy szczyt UE daje jednak możliwość jeśli nie restartu, to przynajmniej odwrócenia uwagi od ACTA.  

Sytuacja ulega więc zmianie, ale nie na tyle by powiedzieć, że temat się zupełnie wyczerpuje. Opozycja w najbliższych dniach będzie robić wszystko by utrzymać go w centrum zainteresowaniaa mediów.