Kryzys w sprawie ACTA postawił przed PiS unikalną szansę. Oto po raz pierwszy od wyborów nadarza sie okazja, by uderzyć w Platformę w temacie, w którym partia Donalda Tuska ma tak duży i oczywisty problem. 

 

Problem z ACTA rządu Donalda Tuska najlepiej można podsumować w następujący sposób: nie da się negocjować sam ze sobą. A to właśnie – najpierw podpisując ACTA a później odsuwająć się od tego robi rząd Donalda Tuska. I to właśnie jest szansa PiS, którą Prawo i Sprawiedliwość zamierza wykorzystać.

 

Jednocześnie, Platforma ma dzięki nietypowym właściwościom całej sprawy drogę ucieczki – i dla Prawa Sprawiedliwości jest to calkiem oczywiste. Podpisania a ratyfikacja to dwie różne sprawy, które można maksymalnie oddzielić politycznie – w i największej partii opozycyjnej panuje przekonanie, że ACTA trafi do takiej megazamrażaki. PiS ma więc jeden cel – ma zamiar poprzez szereg działań takie zachowanie maksymalnie utrudnić, i sprawić by temat ACTA nie zniknął wcale z ekranów "radarów", nawet jeśli protesty społeczne w tej sprawie samoistnie wygasną (czego wszyscy się spodziewają, nie tylko ze względu na mróz).  

 

Możliwości działań są szerokie. Aktywny w tej sprawie poseł Przemysła Wipler złożył dużą, 14 punktową interpelację skierowną do premiera Donalda Tuska. Wipler zapowiedział też – co jest dość jasne – że PiS będzie głosować przeciwko ratyfikacji w Sejmie. Interpelacje są jednak mało spektakularne medialnie. 

 

PiS złożył też wniosek o referendum w sprawie przyjęcia ACTA, co jest o tyle dobrym posunięciem że ustawia partię po właściwej stronie sporu, bez jednoczesnego brania odpowiedzialności za działania demonstrantów, co stało się w przypadku kibiców piłkarskich.  Wniosek PiS o referendum poparł dziś Ruch Palikota, a wyraźnie przeciwko ACTA jest też Solidarna Polska. 

 

Pole jest więć bardzo zatłoczone. Ale Donald Tusk nie może się łudzić, że sprawa umrze śmiercią naturalną. 

 

fot. 300polityka.pl