– Pojechał do Brukseli [Szymon Hołownia], żeby, jak mi się wydaje, szukać dziury w całym, żeby szukać tych głosów, które są jakoś sceptyczne. Gdzieś tam mówi, że w KE jest podział w tej sprawie, jest dyskusja w tej sprawie. Jeśli szuka w KE tych, którzy zamierzają krytykować polski rząd, to to jest bardzo niedobry sygnał i to zresztą wpisuje się w sygnały, które do nas docierają, że część przedstawicieli opozycji – podkreślam: część, bo część opozycji zachowuje się w tej sprawie odpowiedzialnie – drzwiami i oknami uderza do Brukseli po to, żeby spróbować wpłynąć na decyzję, ale niestety decyzję niekorzystną dla Polski, żeby środki nie wpłynęły – powiedział Szymon Szynkowski vel Sęk w „Gościu Radia ZET”.

– Wizyta Szymona Hołowni wpisuje się niestety i jest pewnym potwierdzeniem tych nieformalnych sygnałów. Jego wizyta i późniejsze wypowiedzi po wizycie, które mówią o kłamstwach rządu, o tym, że nie jest nic ustalone, że są podziały w KE co do spojrzenia na tą sprawę, po pierwsze: nie mają wiele wspólnego z rzeczywistością. Po drugie: mają wprowadzić zamieszanie i utrudnić proces pozyskiwania środków – kontynuował.