To jest tak, że zdania nie zmieniłem. Przekonywałem moją odpowiedniczkę niemiecką, szefową MON, że bardziej efektywne byłoby wykorzystanie baterii Patriot na zachodzie Ukrainy. Przywoływałem przykład tego tragicznego w skutkach zdarzeniach z 15 listopada. Trzeba o tym pamiętać, że na terytorium naszego kraju ta rakieta, która spadła w Przewodowie, była w ciągu kilku sekund. To zbyt mało czasu, żeby skutecznie zareagować, a przecież nie możemy z terytorium Polski strzelać na terytorium Ukrainy, bo oznaczałoby to wejście do wojny – stwierdził Mariusz Błaszczak w „Gościu Wiadomości” TVP Info.

Też manipulacją jest twierdzenie, że Patrioty musiałyby być przekazane na Ukrainę razem z załogami niemieckimi. No nie, przecież sprzęt zbrojeniowy jest przekazywany na Ukrainę i jest obsługiwany przez Ukraińców. To wszystko zależy od chęci, od woli, ale skoro nie ma woli ze strony niemieckiej, to rozmawialiśmy na temat usytuowania tych zestawów w Polsce, na Lubelszczyźnie. To sprawa otwarta [ile ich będzie], bo mówimy o 3 jednostkach, a nie 3 bateriach. Początkowo historia moich rozmów z odpowiedniczką już trochę czasu trwa, więc początkowo miały być 3 jednostki, okazało się później, że to 8 wyrzutni, teraz do końca jeszcze nie wiemy – mówił dalej.

Strona niemiecka zgodziła się, aby ten system był wpięty w polski system dowodzenia, a więc to polski dowódca operacyjny będzie decydował o użyciu tej broni i to jest bardzo ważne – dodał szef MON.