– Ja zrozumiałem, że to jest afera Tuskowa, a nie taśmowa, bo mamy do czynienia z sytuacją, w której panu Tuskowi jak rozumiem przekazano 600 000 euro. To jest bardzo poważna sprawa i najpierw niech pan Tusk powie na co je wydał, co z tymi pieniędzmi zostało zrobione – powiedział Antoni Macierewicz w rozmowie z Katarzyną Gójską w „Sygnałach dnia” PR1.

– Przesłuchani powinni być, powinni wyjaśnić to publicznie obaj panowie Tuskowie, najpierw syn, a potem ojciec. To jest rzeczywiście poważna sprawa i najpierw niech oni to wyjaśnią, potem rozważymy sprawę komisji śledczej – kontynuował.

– Uważam, że pan Donald Tusk dopóki tego nie wyjaśni, nie jest człowiekiem wiarygodnym i nie można traktować jego słów poważnie, że mamy do czynienia po prostu z jakąś operacją dezinformacyjną i kompromitującą tego człowieka i tę formację, dlatego bo to przecież nie chodzi tylko o pieniądze tam w tych zeznaniach. Rzecz dotyczy nie tylko pieniędzy dostarczonych synowi pana Donalda Tuska dla formacji politycznej czy dla pana Tuska, ale także jest informacja o szeregu innych ważnych osobach z Platformy Obywatelskiej, które też dostawały pieniądze od tego pana, od tego świadka. On mówi, że dostawały, więc ja referuję oczywiście tylko to, co jest napisane w zeznaniach. Więc mamy do czynienia z taką szerszą sytuacją finansowania Platformy Obywatelskiej przez tych ludzi, według tych zeznań, które oni uważali za wiarygodne początkowo, potem zmienili zdanie – mówił dalej.