– To musi budzić niepokój wszystkich tych, którzy wierzą w sens demokracji w Polsce. Te ostatnie dwa dni w wykonaniu Jarosława Kaczyńskiego, jego komunikaty w sprawie wyborów brzmiały naprawdę bardzo po białorusku. Stwierdzenie, że PiS na pewno wygra każde wybory jeśli będą uczciwe, a one będą uczciwe jeśli zmieni się sposób liczenia głosów – słuchajcie, to brzmi trochę jak kawał o Łukaszence, ale to nie jest dowcip o Łukaszence, tylko to są słowa człowieka, który rządzi Polską od 7 lat, który wie, że przegra wybory, w związku z tym chce namieszać w tych regułach, choćby pierwsza zmiana już jest zapowiadana, czyli przesunięcie terminu wyborów samorządowych. Zapowiada coś, co brzmi naprawdę groźnie, że zmieni się sposób liczenia głosów. Ja się boję, liczy się w jeden sposób: dwa razy dwa jest cztery. Obawiam się, że właśnie tę regułę Kaczyński chce zmienić – powiedział Donald Tusk na briefingu prasowym w Sejmie.

– A to stwierdzenie, i on je powtarza teraz już co kilka godzin, że PiS wygra wybory jeśli one będą uczciwe, ono ma prawdopodobnie podważyć wiarę Polaków w sens wyborów wtedy, kiedy wygra opozycja, czy w uczciwość wyborów. To jest taka metoda, którą stosował Trump w Stanach Zjednoczonych, wybory są tylko wtedy uczciwe i ważne kiedy wygrywa PiS. To jest ta metoda. Kiedy PiS przegrywa, jest coś nie w porządku, albo nielegalne. Tak naprawdę jest to moim zdaniem wstęp do bardzo agresywnej, niebezpiecznej i podważającej fundamenty demokracji polityki na najbliższe miesiące – kontynuował.