Bo chcemy wygrać wybory, a nie tylko w nich wystartować. Zwycięstwo, nie porażka, model czeski który daje to zwycięstwo, nie model węgierski, który jest synonimem, tak naprawdę najlepszym dowodem. Mamy ciekawą analizę sporządzoną przez polityków, nie polityków tylko politologów, opisującą mechanizmy nie tylko dodającej wyniki poparcia, bo polityka to nie jest matematyka i tutaj żaden kalkulator ani nawet najlepsze liczydło tutaj nie pomoże, bo to nie jest dodawanie procentów z wirtualnych sondaży, tylko to pójście do wyborców z określoną ofertą i przesłaniem ideowym – stwierdził Władysław Kosiniak-Kamysz w rozmowie z Marcinem Fijołkiem w Poranku Siódma9.

Jeżeli my pójdziemy na jednej liście ze skrajnie lewicowymi partiami, to ludzie nie będą wiedzieć, na kogo tak naprawdę głosują. Czy na nas, którzy mówimy wprost: nie będzie rewolucji światopoglądowej, to gwarancja, że w Polsce będzie normalnie, że nikt nie będzie robił żadnych radykalnych ruchów i nie dojdzie np. do tego, że będą małżeństwa homoseksualne i adopcja przez nie dzieci, to wie na kogo głosuje, bo mówię to wyraźnie, obiecuję to, a z drugiej strony na tej samej liście jest ktoś z lewicy, który mówi wprost przeciwnie, to na kogo ten biedny wyborca tak naprawdę głosuje? On tego do końca nie wie i wtedy mówi: nie no, sorry, to już wolę iść z zaciśniętymi zębami i na ten PiS zagłosuje, może on popełnia tyle błędów, już jest taki beznadziejny, kłócą się, okradają państwo, żerują na nim, ale tutaj to nie wiem na kogo głosować, albo pójdę na Konfederację – mówił dalej lider PSL.

Dwie listy to jest nadzieja na zwycięstwo i wielka szansa, żeby rządzić później realnie, a nie tylko się cieszyć, że weszło się do parlamentu – zaznaczył.