– To jest kompletnie niepoważne. Jakiś radny PiS-u zostanie prezesem Instytutu [Demografii i Rodziny]. Będą tam siedzieć i marnować publiczne pieniądze, Mówię to z całą odpowiedzialnością, bo dziesiątki takich instytucji zostało powołanych. Nie wiadomo co one robią poza tym, że wydają dużo pieniędzy – powiedział Tomasz Siemoniak w rozmowie z Beatą Lubecką w „Gościu Radia ZET”.

– A ja nie wiem kto, no to poseł PiS-u [Bartłomiej Wróblewski] zostanie. Nie radny tylko poseł PiS-u. Uważam, że to jest fatalna praktyka rozrzucania publicznych pieniędzy, gdzie magiczne myślenie, takie trochę z PRL-u, że jeżeli się pojawia jakiś problem, to trzeba powołać jakąś instytucję, musi się zebrać aktyw, muszą być jacyś ludzie, którzy za to jakieś pieniądze biorą. Uważam, że to wyjątkowo bezsensowne i niczego to nie zmienia. Brakuje naukowców od tych spraw? Przecież są uniwersytety, kilkadziesiąt, czy kilkaset uczelni w Polsce – mówił dalej Siemoniak.