Zaproponuję na Radzie Europejskiej dwa rozwiązania, które mogą skutecznie wyhamować rosnące ceny prądu. Po pierwsza Unia powinna wprowadzić maksymalne stawki za emisję CO2 na jakiś czas przynajmniej, bo to one oprócz podkręconych przez Rosję cen gazu, w dużej mierze napędzają inflację na rynkach energetycznych. Dlaczego Polska postuluje ceny maksymalne? Nie wszyscy zdają sobie pewnie sprawę, że uprawnienia CO2 stały się towarem, którym można grać na giełdzie tak samo jak złotem, ropą czy akcjami spółek. Inwestorzy zwietrzyli okazję do łatwego zarobku i windują ceny uprawnień. Jeszcze w 2017, 2018 roku płacono od 5 do maksymalnie 15 euro za tonę. Tymczasem obecnie cena przekracza 60 euro, a tylko w ciągu roku ceny poszły w górę o 100%. To czysta spekulacja, na której zarabia garstka inwestorów, a na której tracą miliony zwykłych rodzin i tysiące firm – mówił Mateusz Morawiecki w swoim internetowym podcaście.

Po drugie wspólnota powinna wycofać się z nowego systemu ETS dla budownictwa i transportu, bo po jego wprowadzeniu ceny energii ponownie wystrzelą w górę, a to odczuje w swoich portfelach większość mieszkańców Unii – dodał.

Proponujemy włączenie do unijnej klasyfikacji gazu i energetyki jądrowej oraz zachowanie przez Unię zasady neutralności technologicznej. Proponujemy też, żeby państwa członkowskie zdefiniowały swoje minimalne poziomy produkcji energii elektrycznej, które pozwolą utrzymać bezpieczeństwo sieci przesyłowej – mówił dalej.