– W ostatnich tygodniach jesteśmy świadkami bezprecedensowych, agresywnych ataków na punkty szczepień, na krytyczną infrastrukturę medyczną. Pod koniec lipca w Grodzisku Mazowieckim antyszczepionkowcy próbowali wtargnąć do punktu szczepień. W Zamościu nieznany sprawca dokonał podpalenia punktu szczepień. W Gdyni punkt szczepień został otoczony przez agresywnych antyszczepionkowców, a w Aleksandrowie Łódzkim antysczepionkowcy wtargnęli do domu dziecka. Przy braku reakcji policji, przy braku reakcji służb, raz za razem słyszymy o atakach na miejsca, które ratują zdrowie i życie. W Katowicach podczas demonstracji antyszczepionkowców z ust organizatora padały groźby śmierci, groźby strzelania dla tych, którzy się szczepię i dla tych, którzy szczepią. W tym wszystkim brakuje jednej postaci. Brakuje wicepremiera do spraw bezpieczeństwa Jarosława Kaczyńskiego. Człowieka, którego dom, według doniesień medialnych każdego dnia chroni około 40 policjantów. Człowieka, który jesienią podczas legalnych protestów kobiet zwołał orędzie, wygłosił orędzie, w którym apelował do ochrony kościołów przed pokojowo protestującymi kobietami. Mówił wtedy, że ta ochrona jest potrzeba za wszelką cenę. Dziś nie słyszymy takiego orędzia. Dziś nie słyszymy informacji ze strony wicepremiera do spraw bezpieczeństwa na temat zagrożenia, które jest radykalnie większe niż niebędące zagrożeniem legalne zgromadzenia. Dlatego domagamy się jasnych deklaracji ze strony właśnie Jarosława Kaczyńskiego, nie tylko deklaracji potępiających te akty agresji, ale także informacji, w jaki sposób państwo pod rządami Prawa i Sprawiedliwości zamierza walczyć z agresją, przemocą i stwarzaniem zagrożenia dla życia i zdrowia publicznego ze strony antyszczepionkowców – powiedziała Agnieszka Dziemianowicz-Bąk na konferencji prasowej.