Jeżeli producent dotrzyma zobowiązań złożonych w formie słownej, to nie będziemy zmuszeni do zmian w terminach zapisanych już do tej pory osób. Natomiast jeżeli nastąpiłyby jakieś ruchy bardzo głębokie, no to wtedy wszytko jest możliwe. My jesteśmy jako Polska w o tyle dobrej sytuacji, że rząd od początku przyjął taki model, w którym kierował się bezpieczeństwem pacjenta. To znaczy zawsze, z każdego transportu połowa szczepionek była przekazywana do szczepień, a druga połowa do mroźni, gdzie czekały na drugie szczepienie. Chcieliśmy aby każdy pacjent przyjmujący pierwszą dawkę szczepionki miał gwarancję, że otrzyma również drugą dawkę i dzisiaj to pozwala nam zapewnić, że nawet przy zmniejszonych dostawach uruchomimy program szczepień. W dużej gorszej sytuacji są kraje, które wszystkie przychodzące szczepionki przeznaczały na pierwsze szczepienie, bo one rzeczywiście będą musiały się zmierzyć z problemem. Dzisiejsza sytuacja potwierdziła, że polski rząd wybrał właściwą strategię i też myślę sobie o komentatorach czy niektórych politykach, którzy jeszcze niedawno pokrzykiwali, że trzeba natychmiast, jak najwięcej, wszystkimi szczepionkami szczepić. Gdybyśmy to robili, dzisiaj bylibyśmy w trudniejszej sytuacji, a przede wszystkim Polacy, którzy już zostali zaszczepieni, byliby w trudniejszej sytuacji, bo nie mieliby gwarancji otrzymania drugiej dawki szczepionki – stwierdził Michał Dworczyk w rozmowie z Krzysztofem Skórzyńskim w „Sprawdzam” TVN24.