To pokazuje [prezentacja tzw. piątki Kaczyńskiego] przede wszystkim, że PiS bardzo poważnie podchodzi do tych wyborów [do PE], że stawka tych wyborów jest wielka, bo skoro rzuca się na szale takie propozycje, bardzo ważne… Czy tam było 42 czy 28 [mld zł], to już mniejsze znaczenie. Po prostu dotyczą wielkich grup społecznych, więc pokazuje, że PiS już dzisiaj rozpoczęło batalię tak de facto o wygraną w jesiennych wyborach. Wybory do PE są jakby pierwszą fazą tych wyborów, które będą na jesieni. Był taki moment, w którym PiS odzyskało jednak trochę inicjatywę, bo pamiętajmy, co działo się wcześniej. W poprzednich tygodniach PiS musiał się tłumaczyć z jednej sprawy, drugiej. Generalnie PiS był w defensywie, ciągle musiał się tłumaczyć, bronić, odpowiadać na różnego rodzaju pytania, wątpliwości, a od tego momentu jednak trochę zmieniły się reguły gry. To dzisiejsza opozycja musiała odnosić się do tych propozycji, czy będzie za czy przeciw, jak je ocenia. Media musiały je relacjonować, opowiadać o nich. Nawet jeśli przychodzili eksperci i je krytykowali czy chwalili, to jednak cały czas o tym było głośno i ta piątka Kaczyńskiego się przebiła, szczególnie w tych dwóch elementach, 500+ na każde dziecko i 13. emerytury – stwierdził Krzysztof Łapiński w rozmowie z Wojciechem Dąbrowskim w „Graffiti” Polsat News.

Pytany, czy piątka Kaczyńskiego to będzie bilet na drugą kadencję, były polityk PiS i rzecznik PAD odpowiedział: – Tego jeszcze nie wiemy. To może być bilet na drugą kadencję, bo na pewno jest tak, że jest adresowany do wielkich grup społecznych, natomiast też pamiętajmy, że dzisiaj scena polityczna jest, nie chcę powiedzieć że zabetonowana, ale jednak podział i emocje są dość duże. W związku z tym jeżeli zadeklarowani wyborcy PO, Nowoczesnej czy szeroko rozumianej opozycji słyszą, że dostaną 500+ na pierwsze dziecko czy 13. emeryturę, to ich to nie przekona. Nie sądzę, żeby ktoś, kto jest zdeklarowanym przeciwnikiem PiS, opowiada się za obecną opozycją, nagle go to przekonało. To może mieć znaczenie dla pewnej grupy osób wahających się, niezdecydowanych, którzy nie mają takich twardych i mocnych afiliacji z jednim lub drugim obozem politycznym. Dla nich ta oferta może być interesująca. Mogą sobie powiedzieć: no tak, ta partia rządzi i jeszcze, po 3 latach rządów, potrafi zaproponować mi nowe propozycje czy rzeczy, na których skorzystam. Więc walka będzie pewnie szła o ten niewielki segment polskiej sceny politycznej, który nie jest zagospodarowany.