Traczyk-Stawska: Nikt mną nie manipuluje, bo nikt nie dałby rady

Traczyk-Stawska: Nikt mną nie manipuluje, bo nikt nie dałby rady

Przyniosłam też dla nich pączki. Nie mogę tam wejść, ale umówiłam się, bo muszę powiedzieć rzecz, która jest dla mnie przykra. Nikt mną nie manipuluje, bo nikt nie dałby rady, nawet moja rodzona matka. Taki mam piekielny charakter – stwierdziła Wanda Traczyk-Stawska na briefingu przed Sejmem. Jak dodała, dla niej partią jest cała Polska.

Mnie tam nie przepuszczą. Przyszedł do mnie pan Grzegrzółka, przepraszać mnie, że mnie wpuścili. To taki jakiś zupełnie wiarygodny stan umysłu – dodała. – Przyszedł i powiedział, że mam przepustkę, w każdej chwili mogę wejść. Zadzwoniłam tego samego dnia, chciałam wejść i dowiedziałam się, że nie mam przepustki. Tego samego dnia chyba on przyjechał do mnie z drugim panem, co wywołało moją czujność, bez kwiatka i siedzieli ze mną, rozmawiali. Szczerze im mówiłam w czym rzecz. Powiedziałam, że że owszem, znam pana Święcickiego od lat, bo jest w Komitecie ds. Cmentarza Powstańców Warszawy i z nami współpracuję. Znam Michała Szczerbę, bo od lat jest z nami we współpracy, bez Towarzystwa Przyjaciół Woli niewiele bym zrobiła na cmentarzu – mówiła dalej.

Ostatecznie Straż Marszałkowska poinformowała, że Traczyk-Stawska może wejść do Centrum Medialnego, ale ta nie zdecydowała się na to. Oprócz pączków, przekazała też małą małpkę, która towarzyszyła jej od upadku powstania.