Koniec roku sprzyja podsumowaniom. Modzie tej uległem i ja. Oto moje nagrody za 2014 roku.

Nagroda im. Inspektora Clouseau dla Ewy Kopacz za rolę premiera dużego kraju europejskiego.

Nagroda im. Houdiniego dla Janusza Piechocińskiego za sztuczkę z 24% głosów dla PSL w wyborach samorządowych.

Nagroda im. J. Kosińskiego dla Donalda Tuska, za pokazanie, iż wystarczy być.

Nagroda Sancho Pansy dla Pawła Grasia.

Nagroda im. Niki Laudy dla Radosława Sikorskiego za przekroczenie bariery dźwięki 10-letnim Golfem.

Nagroda im. Tony Halika dla Adama Hofmana i jego dwóch kolegów za odkrycie, iż w dzikiej dżungli madryckich lasów pełza się na czworakach, by oddać mocz.

Nagroda Polskiego Związku Kaskaderów dla Andrzeja Dudy za odwagę w byciu dublerem Jarosława Kaczyńskiego.

Nagroda im. Z. Brzezińskiego dla Ewy Kopacz za odważne sformułowanie doktryny zatrzymania Rosjan ryglowaniem drzwi.

Nagroda im. A. Gołoty dla Janusza Korwin-Mikke za wybranie sobie do spoliczkowania M. Boniego.

Nagroda im. Cz. Kiszczaka dla Sławomira Nowaka za udowodnienie, ze słowo „honor” wciąż coś znaczy.

Nagroda im. Misia Jogi dla Adama Bielana za powolny, ale skuteczny marsz ku odzyskaniu swoich zabawek.

Nagroda im. Mariana Woronina ex aeguo dla J. Kluzik-Rosktowskiej i J. Gowina za błyskawiczne pokonanie odległości między PO i PiS.

Nagroda im Nikofora dla prezydenta Komorowskiego za całokształt.

Nagroda im. Lazarza dla P. Wiplera za z martwych wstanie.

Nagroda im. Lwa Starowicza dla Leszka Millera za udowodnienie, że prawdziwy mężczyzna nigdy nie kończy, nawet jak jest już sam.

Nagroda im. Doktora Kevorkiana dla Janusza Palikota za pokazanie, że uporczywe trzymanie się przy życiu jest upokarzające i odbiera godność.

Nagroda im. Hobbita dla mnie, za pójście do politycznego Mordoru i szczęśliwy z niego powrót do swojego Shire.

Fot. TVN24