Choć SOTU to orędzie o stanie państwa, to w roku wyborczym służy jako start do kampanii reelekcyjnej. I takie wczorajsze orędzie prezydenta Baracka Obamy było, komentarze osób wypowiadających się na gorąco, tuż po końcu SOTU, są zgodne – orędzie było populistyczne (poruszył bardziej populistyczne nuty niż zazwyczaj). Głównym zadaniem było podkreślenie kontrastu pomiędzy Obamą a Republikanami, co się udało.

 

Wydaje się, że Biały Dom uważa, że kontrkandydatem z ramienia GOP będzie Mitt Romney, a może tylko to Romney (*) jest teraz łatwiejszym celem do ataku niż Gingrich. W czasie SOTU pojawiły się wielokrotnie podatki, Obama podkreślał, że to wspólna odpowiedzialność, że miliarderzy nie powinni płacić mniejszych podatków niż na przykład sekretarki (powołał się na Buffet Rule) co jest dobrym zabiegiem, ponieważ większość Amerykanów patrzy na tę zasadę przychylnie. SOTU 2012 trwało nieco ponad godzinę (ok. 64 minut).

 

Dominujące słowa? America, American, Americans, jobs, energy, new, people, every, tax. I to doskonałe podsumowanie – choć zabrakło w nim edukacji, który to tematowi Obama poświęcił spory fragment orędzia. Poza tym? Podkreślanie wspólnoty: I this nation is great because we get each other’s back As long as we’re joined in common purpose, as long as we maintain our common resolve, our journey moves forward, our future is hopeful, and the state of our Union will always be strong.

 

Obama wyraźnie odciął się od wyjątkowo niepopularnego w ostatnim czasie Kongresu, wielokrotnie powtarzał: send me a bill/law, and I'll sign it tomorrow. *) choć prezydent nie wymienił Romneya po nazwisku ani razu, to jednak aluzje do Mitta były bardzo czytelne. Uderzał w Republikanów (choć może nie aż tak bardzo, jak się spodziewano, a ataki były bardzo precyzyjne, mało brutalne, ale lądowały w ogródku GOP): Anyone who tells you that America is in decline or that our influence has waned doesn’t know what they’re talking about. Regulacje? Regulations make free market better. Ale za moich czasów mniej regulacji niż za czasów mojego poprzednika.

 

Nie ma powrotu do poprzedniej polityki: As long as I’m President, I will work with anyone in this chamber to build on this momentum. But I intend to fight obstruction with action, and I will oppose any effort to return to the very same policies that brought on this economic crisis in the first place.

 

Obama zaczął od największego swojego osiągnięcia i poczucia bezpieczeństwa ( no Americans in Iraq, we found and killed Osama Bin Laden, troops began to come home) i na nim skończył – na podkreślaniu, że akcja przeciw Osamie się udała, bo wszyscy spełnili swoją powinność: This nation is great because we worked as a team. This nation is great because we get each other’s backs. *) Choć prezydent nie wymienił Romneya po nazwisku ani razu, to jednak aluzje do Mitta były bardzo czytelne.