– Ukraińcy zdecydują, z kim chcą współpracować. Polacy pokazują, że można nam zaufać i na nas polegać – przekonywała Magdalena Zmitrowicz, wiceprezes Banku Pekao S.A. podczas panelu dyskusyjnego „Rola firm i banków w odbudowie Ukrainy” w ramach Kongresu Bankowości Korporacyjnej i Inwestycyjnej w Warszawie.

Podczas dyskusji zwracano uwagę, że odkąd trwa wojna za naszą wschodnią granicą, aktualne jest pytanie: „Czy odbudowa Ukrainy będzie szansą dla polskich inwestorów”? Raz po raz pojawiają się kolejne szacunki pokazujące skalę zniszczeń w Ukrainie. Bezpośrednie straty materialne wywołane wojną, głównie w postaci zniszczonej infrastruktury, Kijowska Szkoła Ekonomii szacowała we wrześniu 2022 r. na blisko 115 mld USD.

Kolejnym istotnym aspektem są straty poniesione przez gospodarkę Ukrainy, wykraczające poza bezpośrednie zniszczenia wojenne, a wynikające z różnego rodzaju niedoborów, przestojów, osłabienia przepływów w łańcuchach międzygałęziowych, odcięcia dostępu do usług. Jak wynika ze wspólnego raportu Banku Światowego, Komisji Europejskiej i rządu Ukrainy szacowane są one na kolejne ponad 250 mld USD. Bank Światowy, MFW, EBOiR wskazują na załamanie ukraińskiego PKB sięgające od 30 do 45 proc.

– Za chwilę ludzie na Ukrainie mogą mieć ciężką zimę, trzeba więc pomagać im doraźnie i od razu. Jednak to nie banki będą lały beton na fundamenty nowych domów, mostów, a nasi klienci. Późniejsze inwestycje zależą od Ukrainy, która musi zdecydować, czy będzie chciała pomocy od krajów, które otworzyły granice dla jej obywateli, czy też od innych. Polacy pokazują, że można nam zaufać i na nas polegać” – przekonywała Magdalena Zmitrowicz. „Firmy, czyli nasi klienci, będą najlepiej wiedziały, kiedy zacząć mocniejsze wsparcie – dodała.

Wiceprezes Banku Pekao zauważyła, że w Polsce zaczyna się spowolnienie gospodarcze i polscy przedsiębiorcy sami mogą stanąć w obliczu problemów. Dlatego na planowanie pomocy Ukrainie należy patrzeć z szerszej perspektywy, dostrzegać całość rynku i postępować rozważnie.

– Warto uważnie słuchać Ukraińców, oni najlepiej wiedzą, czego potrzebują – podsumowała Magdalena Zmitrowicz.

TEKST PARTNERSKI