Marine Le Pen oświadczyła, że może mieć problem z zebraniem wymaganych do prezydenckiego startu 500 podpisów od funkcjonariuszy publicznych pochodzących z wyboru (deputowanych, radnych, burmistrzów). Prasa we Francji ocenia to za bluff, mający służyć umocnieniu jej wizerunku jako kandydatki, której boi się establiszment. Marine zmienia retorykę- mówi mniej o imigrantach, większy nacisk kładzie na krytykę euro, które jak mówi "zabija Francje krok po kroku". W najnowszych sondażach córka Jean Marie dostaje 19%, przy 31 dla socjalisty Hollande i 24,5 dla Sarko. Marine może jeszcze sprawić niespodziankę i jak jej ojciec w 2002 wejść do drugiej tury.